Woda TYLKO dla sportowców

 

 

Czy wiecie, że jest na rynku woda tylko dla sportowców?

 

O czym mowa? Specjalny skład? Niezwykłe właściwości? Sprawdź poniżej!

 

 

 

Ognista

Widzisz to? Widzisz?

 

Sceptyk spoziera na wskazane przez Ognistą miejsce – rząd plastikowych butelek średniego rozmiaru.

 

 Sceptyk

Co masz na myśli?

Ognista

Woda! Sport! Fitness! Tylko dla aktywnych!

Sceptyk

No widzę… to tylko „etykiety” przypięte dla potrzeb marketingowych…

Ognista

Bzdura! Prawda gówno!

Sceptyk

Co cię tak wznieca?

Ognista

WSZYSTKO! Dlaczego każda woda większa niż 0,5 litra i mniejsza niż 1 litr, to woda „dla sportowców”? Dla aktywnych?
To oznacza, że jeśli ktoś nie uprawia sportu, nie powinien jej w ogóle kupować? Czy zwykły człowiek nie może mieć ochoty i potrzeby,
żeby wypić właśnie 0,7 litra wody zamiast połówki, która starcza na trzy łyki?

Sceptyk

Hahaha! Ale się nakręciłaś! Po co to wszystko? To zwykła woda. Czemu szukasz dziury w całym?

Ognista

Wkurzają mnie te… takie małe, głupie, dziwne sugestie. Takie mikro-programowanie. To wkładanie kupy do mózgu,
wciskanie ludziom do głowy bezsensownych przekonań.

Sceptyk

Za sprawą etykietowania butelek?

Ognista

Tak właśnie! Ludzie to widzą, kodują. Przecież wiesz jak działa reklama i marketing. Czasem bardzo skutecznie.

Sceptyk

Ale to coś złego, że ta ciut większa woda ma „pro-sportową” nazwę?

Ognista

Tak! Niepotrzebne szufladkowanie. Załóżmy, że się nie ruszam i mam zamiar to manifestować. Nie lubię ruchu, ale pasuje mi tylko pojemność 0,7 litra.
Każdy rzut oka na butelkę z etykietką „sport” i „fitness” mnie rani. Rani do głębi! I wkurza!

Sceptyk

To sobie wódkę od razu kup, będzie lżej. I uważaj, bo zaraz zapłoniesz!

Ognista

Wódka to byłoby chyba jedyne wyjście… No nie, on też mnie nie rozumie. Znikąd pomocy!

 

Zauważyliście?

 

W sklepach mamy wodę 0,5 – 1,5 litra i nie licząc Muszynianki 600 ml, wszystkie wody 500 ml + i poniżej litra są klasyfikowane jako sportowe. Dla sportowców, może od razu dla biegaczy? Bo lżej niż litr, a więcej niż pół. Kto to wymyślił? Dlaczego akurat TA pojemność otrzymała taką kategorię? Co więcej, po co w ogóle powstała taka kategoria? Jakie znaczenie z marketingowego punktu widzenia ma ta etykietka? Jakoś do tego nie dotarłam. Mam próżnię, gdy szukam powodów, a sprawa mnie uwiera.

Uwiera, bo lubię znać sens, powód czegoś – przyczynę danej sytuacji lub decyzji, powód dla którego miałabym coś robić w ten sposób czy w inny i w ogóle powód dlaczego coś robić. Skąd się to bierze albo tamto? Kiedy nie znam odpowiedzi, będę zadawać pytania lub co najmniej kwestionować sens. Tak już mam, to się nie zmieni. Nie widzę powodu, by butelki wody o pojemności 700 ml miały zyskiwać przywilej sportowości, więc dalej w głębi i na powierzchni będę się tego czepiać.

 

„Kup sobie maść na ból dupy” powiecie, a ja na to: „no właśnie nie, już taką mam, ale w tym przypadku jakoś nie działa!”

 

 

A jakby tak…?

 

Kwestia pojemności wody niezmiennie mnie zastanawia… Temat odpływa i zapominam o nim, aż tu nagle przypływa nieproszony zwłaszcza wtedy, gdy stoję przed półką sklepową, zastanawiając się, jaki rozmiar wody kupić. Może 0,5 litra powinno być nazywane „bezkacówka” albo coś w tym stylu? Bo wypijesz pół litra i nic złego się nie dzieje. Określenie na butelki litrowe mogłoby brzmieć „podlejesz mną także swoje kwiatki”, „sport plus” albo „poidełko”. Co z 1,5 litra? „Wielka liga”, „kacover”, „na każdą wyprawę”. Jakaś nazwa na 700 ml? Może „między wódką a zakąską”? Tym pięknym akcentem podsumujmy powyższe dywagacje.

 

Wiem, wiem, zahaczyłam o problemy pierwszego świata, o niezwykłą, niecierpiącą zwłoki i milczenia kwestię. Bo czemu nie zwrócić na to uwagi? Jestem przekonana, że na tej ziemi żyją ludzie, którzy rozważają równie kluczowe kwestie. Na 99,8% nie jestem jedyna!

 

I pamiętaj… woda tylko dla sportowców jest tylko dla sportowców.

 

Jeśli nie jesteś jednym z nich, trzymaj się z dala od tej 700 ml! I nie myśl, ze jak zaczniesz ją pić, to nagle dołączysz do tej grupy!

 

 

Pssst. Audycja nie zawiera lokowania produktu. Akurat taką butlę miałam na podorędziu. Miś też nie jest jakoś szczególnie zadowolony.