Nie ma na co czekać!

 

Dziś zwrócę uwagę tylko na dwa słowa, które mają wielkie znaczenie: nie czekaj

 

 

Sumienie

Życie to gówno.

Ktoś

Co ty mówisz, mała?

Sumienie

Dokładnie to, co właśnie myślę. Znów ktoś umarł i ktoś pewno niedługo umrze.

Ktoś

Co masz na myśli?

Sumienie

W zeszłym roku miałam się wybrać na dwa tygodnie czy coś do Australii, do mojej rodziny. Zainspirowało mnie spotkanie w Polsce z wujkiem, który mieszka tam od wielu lat. Wpadł tutaj w odwiedziny. Uznałam, że w końcu chyba będę mogła sobie na to pozwolić i odwiedzić ich wszystkich. Miałam poznać jego dzieci, zwiedzić kawał Australii, ale…

 

Dziewczyna zamilkła.

 

Ktoś

Co się stało, kociaku?

Sumienie

Nie pojechałam, bo uznałam, że dwa tygodnie wolnego to trochę za mało i że może lepiej uzbierać więcej luźnej kasy,
i wiesz co? Już go nie ma. Umarł dopiero co. Wyszedł przed dom, przewrócił się i już go nie ma. Jak Vito Corleone.

 

Dziewczyna westchnęła. Jej oczy były całkiem suche. Nie wyglądała na smutną. Była wściekła.

 

Sumienie

Jestem wściekła na to, że wszystko tak się potoczyło.

Ktoś

Wiesz, że… nie mogłaś nic na to poradzić.

Sumienie

Mogłam – pojechać tam wtedy, kiedy był czas.

Ktoś

Może i tak.

Sumienie

Asekurowałam się – bo za mało czasu, bo drogo. Nie ma co. Mam nauczkę.

Ktoś

Nauczkę?

Sumienie

Tak. Nauczkę dla zwlekających. To powinna być nauczka dla wszystkich zwlekających. Nie powinno się tak robić.

Ktoś

Jak?

Sumienie

Czekać na lepszą okazję. Na lepszą możliwość. Może się nie zdarzyć.

Ktoś

Sensownie powiedziane.

Sumienie

Wiem. To dotyczy zwłaszcza ludzi. Jak masz coś ważnego do kogoś, to nie czekaj, tylko działaj. Czekanie na lepszy moment jest bez sensu, bo ten ktoś może umrzeć albo zniknąć w jakikolwiek inny sposób. Tak funkcjonuje świat. Jest do dupy. Jestem wściekła.

Ktoś

Tej sytuacji już nie naprawisz.

Sumienie

Wiem, ale mogę chociaż oświecić innych, żeby więcej działali i przeżywali, a mniej czekali i się zastanawiali. To totalnie
nie ma sensu.

Ktoś

Co teraz zrobisz?

Sumienie

Chyba coś zmienię. Spróbuję żyć inaczej. Często się waham i zastanawiam, nie używam instynktu.

Ktoś

Powinnaś.

Sumienie

A ty używasz swojego?

Ktoś

Kiedy tylko mogę.

Sumienie

To dobrze. Nie przegap niczego.

Ktoś

Nie przegapię, młoda damo.

Sumienie

Oby. W każdym razie… Nie będę nikogo zbawiać i prawić morałów. Chcę tylko zwrócić uwagę ludzi, że nie ma co czekać.
Tu i teraz. Działanie jest najważniejsze. Jutro może mnie już nie być…

 

 

I tym nieszczęsnym akcentem zakończmy tekst. Przykre i niewygodne te przemyślenia, ale prawdziwe. Chyba nie ma nic gorszego niż żałować, że się czegoś nie zrobiło albo nie zwróciło odpowiedniej uwagi w stosownym czasie, prawda? Tak się składa, że mam niezłą praktykę w tym rodzaju “żałowania”. Ciekawe czy kiedyś się nauczę? Czy kiedyś to się zmieni? Samo z siebie pewno nie. Zawsze trzeba się ze wszystkim poużerać samodzielnie. Rozwiązanie nie skapnie z nieba. Pochwalę się, jak się poprawię w tej kwestii. Obiecuję!

 

Ludzie znikają szybciej niż nam się wydaje, ale na co dzień chyba nikt się nad tym nie zastanawia. “Nie mam czasu” – myślisz, a potem żałujesz. Byle do następnego dnia, soboty, weekendu i tak dalej, a tu pyk, kolejny ktoś przepada w zagonionej rzeczywistości. Umiera, odchodzi, wyjeżdża, porzuca albo coś jeszcze. Ja nie myślę o tym wszystkim zbyt często, bo prawdopodobnie bym ześwirowała. Chyba nikomu to nie służy. Nie zalecam więc zbyt intensywnego rozkminiania, to zawsze szkodzi. Zalecam działanie. Zrobię coś, uda się – jest “na plus”, nie uda się – idę dalej. To jest chyba optymalny plan.

 

Jak myślisz?

 

 

PSst. To zdjęcie to całkiem nieźle pasuje, prawda?

PSSsst 2. Obiecuję, że następnym razem będzie optymistycznie!

Lubię tylko CZARNE

Jeśli wybrałeś F i liczą się dla Ciebie tylko czarne banany:

 

“Tylko czarne” to motto Twojego życia. Jesz tylko te banany, których skórka przechodzi już na drugą stronę mocy. Czy to możliwe, że szukasz namiastek alkoholu nawet w bananach? To niepokojące i smutne zarazem…

Rozkład i śmierć to Twoja pasja. Lubisz, gdy coś się psuje, gnije, ulega destrukcji. Nie mówisz tego wprost, ale naprawdę kręci Cię “ostateczność” – ostatnie stadium istnienia, nadpsute jedzenie, rozpadające się budynki. Zupełnie nie panujesz nad swoim życiem, ale co najważniejsze – nie chcesz nad nim panować. Chaos to jest TO. Poza tym… po co się starać, skoro wszyscy i tak umrzemy? Lenistwo siedzi Ci we krwi, więc gdy tylko masz coś zrobić, szukasz wymówek, by tego nie robić. Masz jednak pasje, a właściwie pasję – jedną. Uwielbiasz kontemplować cierpienie i porażkę zarówno w swoim życiu, jak i w życiu innych. Oddech śmierci na karku Ci nie straszny. Można by nawet rzec, że bardzo to lubisz. Czy wiesz, że większy z Ciebie ryzykant, niż gdybyś gustował w niedojrzałych bananach? Lubisz ekstremum i nie uznajesz kompromisów. Nie przykładasz uwagi do nic nieznaczących szczegółów – bo kogo to obchodzi, te szczegóły? Wolisz skupiać się na doznaniach niż na biernej obserwacji, jednak czasem brakuje Ci woli walki. Tylko zewnętrzne wsparcie jest w stanie zahamować Twoje autodestrukcyjne skłonności. Jesteś czarny w środku, niczym banan na zewnątrz.

 

Jeśli jesteś kobietą (i mężczyzną):

 

W sprawach sercowych jesteś ekstremalny (jak zawsze). W zależności od doświadczeń i konkretnych cech osobowościowych Twoje podejście do partnerów to A. lub B.:

 

A. Szukasz kogoś, kto wciągnie Cię w swój świat. Masz silną potrzebę uzależnienia i starasz się ją realizować we wszystkich typach relacji, oplatając drugą osobę niczym bluszcz. Bardzo się przywiązujesz i chcesz, żeby druga osoba odczuwała podobnie. To rzadko działa… Gdy zadziała, wszystko układa się świetnie (według Ciebie), bo razem ciągniecie się w dół (a może w górę?)

B. Nie interesują Cię romantyczne relacje. Po co w ogóle zawracać sobie tym głowę? Mogłoby to wymagać wysiłku, co jest bardzo niewskazane. Wysiłek to coś, czego nie lubisz najbardziej. Poza tym śmierć jest blisko, więc nie ma co! Twoje umiłowanie do chaosu nie jest aż tak wielkie, że chciałbyś zaburzać sobie życie czyjąś obecnością. A idź sobie gnić!

 

 

Naukowcy z Instytutu Analiz Mentalnych Labiryntu Cudowności z przykrością publikują ostatnią z analizowanych odpowiedzi i zalecają zmianę bananowych upodobań. UWAGA! To mogłoby całkowicie zmienić Twoje życie! Co gorsza – na lepsze!

 

PSSSst. Wiem, że można znaleźć bardziej czarne banany, ale te to i tak limit labiryntowych możliwości.

Czy pogrzeb to taka straszna sprawa?

Właśnie, pogrzeb. Z czym się kojarzy?

To prawdopodobnie jedno z gorszych wydarzeń w życiu głównego zainteresowanego i uczestników.

Można coś z tym zrobić?

 

Umartemu wiele już nie pomoże, ale może jest chociaż nadzieja dla tych, co dalej bujają się po Ziemi?

 

Dwoje młodych ludzi siedzi na ławce w parku. Ubrana na czarno dziewczyna spogląda na ekran smartfona odzianego w ciemne ubranko na znak solidarności z właścicielką.

 

Dziewczyna (Maruda)

Ej, dlaczego po pogrzebie robi się imprezę?

Chłopak  

Co masz na myśli?

Dziewczyna (Maruda)

No… jest pogrzeb, wszyscy się smucą i płaczą, niektórzy na serio, inni udają, a potem uczestnicy uroczystości udają się do wynajętego miejsca na wielką wyżerkę. W niektórych przypadkach zdarza się chyba też alkohol, ale nie jestem pewna. U mnie tego nigdy nie było.

Chłopak 

Haha, mówisz o stypie, no tak. To spotkanie służy wspominaniu osoby, która nas opuściła.

Dziewczyna (Maruda)

To żeś Amerykę odkrył! Wszystko to jest teoretyczne. Jakoś nie zauważyłam, żeby ludzie rozpamiętywali zmarłego podczas stypy. Każdy gada, co u niego i tak dalej, byle nie schodzić na niewygodny temat… No dobra, czasem powie się parę słów o zmarłym.

Chłopak

Nie pomyślałaś, że to może być zbyt bolesne dla ludzi, żeby tuż po tym, jak ktoś z ich bliskich znalazł się pod ziemią lub został skremowany, rozmawiać o nim namiętnie?

Maruda

Pomyślałam, ale…

Chłopak

Taka stypa jest też po to, żeby odciągnąć uwagę najbardziej dotkniętych. Rodzina stara się zająć ich czymś innym, podnieść na duchu.

Maruda

Niech będzie, ale przebieg tej uroczystości zawsze jest dla mnie dziwaczny. Nawet w filmach stypy wyglądają niemal jak zwykłe przyjęcia rodzinne, takie prywatki.

 Chłopak

Wiesz, to tylko filmy.

Maruda

No ale nie powiesz mi, że wszystko w nich jest zmyślone.

Chłopak

Cóż, nie jest, ale czasem przesadzają.

Dziewczyna

Wiem. W każdym razie ostatnio przyszło mi to wszystko do głowy, jak oglądałam jeden film. Na tej całej stypie tylko rodzicie zmarłej zachowywali się na serio, a poza tym wszystko wyglądało jak miła rodzinna impreza.

Chłopak

To zależy od rodziny i sytuacji. Może to niestosowne, kiedy stypa przeradza się w miłą rodzinną posiadówkę, a może właśnie tak jest najlepiej?

Maruda

Sama nie wiem. Muszę to przemyśleć.

Chłopak

 Zmarły się chyba nie obrazi, dopóki jego pamięć jest szanowana, co?

Maruda

No. Mnie by to było chyba obojętne, a może nawet bym się cieszyła, jakby wszyscy ostro zaimprezowali.

Chłopak

No widzisz! To o co marudzisz?

Dziewczyna

Lubię.

Chłopak

To już nie marudź, bo sama nie chciałabyś smętnego spotkania.

Dziewczyna

No racja.

Młodzi ludzie śmieją się.

Dziewczyna

To jak zemrę, musi być dobra impreza. Zadbasz o to?

Chłopak

Wolałbym wtedy nie istnieć, ale w razie czego możesz na mnie liczyć.

Dziewczyna

Jak zawsze!

 

Jakby co obrazek na górze to tylko taki sobie random.