Trzy słowa na S

…o Szczęściu, Słabości i Słodkości

 

Jak obstawiasz? To Góra Szczęścia, Słodkości czy Słabości?

 

Ponad nami Góra Szczęścia czy Słabości, a może po prostu Słodkości? Prawdopodobnie każde z osobna i wszystkie na raz

 

Sobota chyli się ku końcowi i czas najwyższy rozstrzygnąć ten trzysłowny spór, który pojawił się bez najmniejszego ostrzeżenia parę dni temu, kiedy przypadkowo (!) zamówiłam Czarny Las z wiśniami (a może Czarną Górę?)…

 

SŁODKOŚĆ

 

Czy odrobina Słodkości może zapewnić Szczęście? Chwilowe na pewno, ale co jeśli Słodkości robi się zbyt wiele? Już tak nie cieszy? Zaczyna się nudzić? Brzydnie? Z jednej strony powiem, że tak, a z drugiej, że nie. Są tacy ludzie, którym Słodkości nigdy za wiele i obawiam się, że należę do tej grupy. Zaobserwujcie mnie tylko w otoczeniu słodkich cudów, to zrozumiecie… Ale czy to może dać Szczęście? Wątpię. Wiem jedynie, że może zafundować chwilowe kulinarne zadowolenie, ale problemów na pewno nie rozwiąże. Gwarantuję. Może co najwyżej dołożyć nowych!

Specjaliści z Instytutu Holili Labiryntu Cudowności wyraźnie twierdzą, że nadmiar Słodkości może być zgubny i prowadzić do choroby oraz ogólnego osłabienia ustroju. Może nawet wpuścić do organizmu węża, co objawia się mocnym powiększeniem obwodu w rejonie brzusznym. W dalszych stadiach węże pojawiają się w innych miejscach, drastycznie zmieniając gabaryty delikwenta dotkniętego wężową przypadłością. Niełatwo się z niej wyleczyć. Zazwyczaj konieczne jest stosowanie specjalnych działań fizycznych wyganiających węże. Całkowite pozbycie się Słodkości, którą węże uwielbiają i zaimplementowanie specjalnego sposobu odżywiania odstraszy węże, ale pamiętajcie, że będą bardzo oporne! Lepiej w ogóle ich nie wpuszczać! Tak, wiem, że powinno być Słodycz, a nie Słodkość, ale w Labiryncie to JA dyktuję zasady.

 

SŁABOŚĆ

 

Czy Słodkość to najzwyklejsza Słabość? Tak. Nie. Nie wiem. Tak naprawdę to wiem, że tak. Umiłowanie Słodkości to objaw Słabości na wielu płaszczyznach, także tych głęboko osadzonych. Tak przynajmniej twierdzą Specjaliści z Instytutu Holili Labiryntu Cudowności. Nie będę się nawet z nimi kłócić. Pewno za karę zapisaliby mi jakąś specjalną kurację, więc milknę. Wniosek jest prosty – jeśli nadmiernie lubisz Słodkości oznacza to po prostu, że coś jest z Tobą nie tak (tak jak ze mną). Czego Ci brakuje, że się (nadmiernie) dosładzasz? Energii? Radości? Wolności? Składników odżywczych? Słodkości ze strony ludzkości? A może bliskości? Zdefiniuj problem, znajdź źródło i zwalcz! No chyba że ten rodzaj Słabości jest dla Twojej przyjemności (a na pewno jest) i wcale nie chcesz tego zmieniać. Poza tym… może niektórych Słabości najzwyczajniej nie da (chce) się zwalczyć?

 

SZCZĘŚCIE

 

Czy Szczęście ma coś wspólnego ze Słabością i Słodkością? Jestem przekonana, że tak. Szczęście można osiągnąć różnymi sposobami. Dostarczenie odpowiedniej dawki Słodkości na pewno jest jedną ze skutecznych (?), lecz krótkotrwałych metod. Jakby się zastanowić… Skoro ma działanie krótkotrwałe, to w rzeczywistości jest nieskuteczna, sorry. Słodkością więc szczęścia nie osiągniesz. Zastanówmy się więc, jakie metody na Szczęście się sprawdzą? Żaden mędrzec chyba jeszcze do tego nie dotarł. Wydaje się, że to kwestia jednostkowa. Każdego cieszy co innego, prawda? Nie ma uniwersalnego przepisu. Czy są takie elementy Życioskładanki, które muszą być ułożone, żeby pojawiło się Szczęście? W tej sprawie Specjaliści Holili Labiryntu Cudowności milczą z zawstydzeniem. Tego to chyba nigdy nie badali, a może wyniki jakieś niewspółmierne? Sądzę, że mam tu do powiedzenia więcej niż oni! Co jest pewne:

  1. Towarzystwo jest najważniejsze. Śmiem stwierdzić, że ludzie, których mamy obok najmocniej wpływają na nasz poziom szczęścia – w końcu stadne z nas stwory, co nie? Człowiek jest jakiś taki niedoszczęściony, kiedy nie ma się z kim dzielić (różnościami)
  2. Pieniądze szczęścia nie dają, ale bez nich trzeba się skupiać na przetrywaniu (tak, przetrywaniu) i zamartwianiu, więc nie można się zająć szczęściem. W skrócie – pieniądze są potrzebne. Im więcej, tym lepiej – nie żałujmy sobie
  3. Zdrowie? Kto by się tym przejmował? Na pewno nie młode pokolenie, choć od jakiegoś czasu eko-fit trendy trochę zmieniają sytuację. Sama zwracam dużą uwagę na zdrowie i formę fizyczną (czekoladą, Słodkością i winem niszczę się tylko czasami…). Kiedy boli i strzyka tu i tam, ciężko się skupić na odczuwaniu zadowolenia, dlatego bez zdrowia ani rusz
  4. Praca może zwiększać poziom szczęścia lub wyraźnie je od nas oddalać. Kiedy robimy to, co kochamy i jeszcze nam za to płacą, jest idealnie. Ja tam jeszcze nie dotarłam, ale kim bym się okazała, gdyby mi się nie udało? Wspinam się więc na gigantyczną górę, spadając co jakiś czas (bo grawitacja czy coś…). Trzy kroki w przód, dwa w tył
  5. Pasja – musi być i już. Brak pasji, interesującego hobby czyni życie dennym, a tak przynajmniej mi się wydaje, ale nie wiem (bo mam pasję i to niejedną)

 

SZCZĘŚCIE & SŁABOŚĆ

 

Co Szczęście robi w jednym worze ze Słabością? Czy jest między nimi jakieś powiązanie? Kiedy jesteśmy szczęśliwi, stajemy się słabsi, bo tracimy czujność? A może stajemy się silniejsi, bo ciężej zburzyć nasz spokój? Przyznam, że nie wiem, która opcja jest tą właściwą. Całkiem możliwe, że żadna albo obie na raz.

Nie mogę opędzić się od myśli, że Szczęście i Słabość idą w parze, kiedy mają coś wspólnego z ważnymi dla nas osobami. Ukochana osoba? Rodzice? Najlepszy przyjaciel? Dziecko? Każdy, kto przeczytał choć jedną książkę lub obejrzał jeden film, wie, jak to wygląda. Bohater staje na głowie i dałby się zabić, żeby tylko uratować lub odzyskać tę ważną osobę. Wystarczy ją po prostu podebrać, żeby zmanipulować naszego drogiego bohatera, zmusić go do czegoś, by osiągnąć swoje cele. Ile z tej idealistycznej fikcji występuje w rzeczywistości? Nie wiem jak to wygląda u Was, ale w moim wymiarze jest jak w książkach i filmach. To trochę utrudnia życie, ale też dodaje wrażeń, więc nie narzekam. Trzeba tylko dobrze rozpoznawać, kiedy warto, a kiedy ani trochę. Z tym też sobie radzę, ale dość o mnie. Idę stąd!

 

Trzy słowa na S

 

Jak rozstrzygnąć trzysłowny spór podsumowujący zdjęcie “zaśnieżonej” góry?

 

Słodkość

 

Szczęście

Słabość

 

W umiłowaniu Słodkości jest zarówno trochę Szczęścia jak i Słabości. Szczęście jest bardzo skomplikowane, a jego składowe mogą nas osłabiać i/lub zmuszać do heroicznych czynów. Słodkość to Słabość, która może przyzywać węże. Na co dzień z nią walczę, ale czasem po prostu nie da się oprzeć. Poza tym nie przesadzajmy, w końcu możemy zniknąć z tej planety w każdej chwili. Jak u Ciebie wygląda kwestia Słabości, Słodkości i Szczęścia?

 

Życzę Wam dużo Słodkości albo Szczęścia, ale na pewno nie Słabości!

 

 

 

PSsst. Ze słodyczy najlepszy boczek?

PSsst 2. To słońce to wszystko czyni piękniejszym, prawda? Ten soczek śliwkowy był naprawdę dobry, a to co na talerzyku to już w ogóle!