Zła zima, a może nie taka zła?

 

Cześć, to JA, wiosna!

 

 

 

 

Wpycham się z butami w Wasze życie, bo wiem, że tylko na mnie czekacie. Ta zima to paskudna potwora, prawda? Rozebrać się nie można, wszystko zamarznięte, kocyk wchodzi w grę tylko na łóżku, w domu, zamiast na zielonej trawie, a powietrze jak w Mordorze. Niosę zmiany, będzie tylko lepiej! No, nie obiecywałam, że nie będzie deszczu! Ale zaraz, zaraz…

 

 

 

 

 

 

Żartowałam!

 

 

 

 

Musicie sobie na mnie zasłużyć! To chyba jeszcze nie ten moment… Pa!

 

Jestem pewna, że w tych górach żyją najprawdziwsze Kryształowe Smoki. Żeby uchwycić taki widok, trzeba się postarać…

 

Ktoś tu sobie najwyraźniej z nas bezwzględnie zażartował. Nieładnie, oj nieładnie. Powiedzcie no robaczki, jak Wam minął pierwszy okołowiosenny tydzień? Było miło? Wszyscy się cieszy… liśmy?

 

Większość chętnie wywaliłaby zimę za okno (albo daleko w kosmos), ale oj… ona znów tam jeeest! I się rozkręca. Myślałam, że przypomni się w kwietniu, ale wróciła zaledwie po kilku dniach. Zła ta zima, oj zła. Nie dość, że niemożebnie się dłuży, to jeszcze uwielbia zaskakiwać nagłym powrotem… Pyk.

 

Powiedzcie szczerze, nie lubicie zimna, no nie? Ja nawet lubię, ale niespecjalnie lubię zamarzać (chyba, że na stoku), więc jest pół na pół. Jak za długo trwa, to robi się nudno, prawda? Zasada Znudzalności dotyczy prawie wszystkiego we Wszechświecie. Mimo wszystko – jak bardzo byśmy się nie nudzili, trzeba przyznać, że zima ma swój urok. Dla mnie jest magiczna. Zostańmy jeszcze kilka chwil w jej objęciach.

 

Zima to:

 

  • narty i łyżwy
  • sanki?
  • padający śnieżek
  • rozjaśniająca noc skrząca biel za oknem (w lecie tego nie uświadczysz)
  • gorąca czekolada albo zimowa herbata
  • grzaniec
  • przyprawy korzenne (patrz cynamon i… cynamon, i inne)
  • kocyk (+książka/film/serial/co kto lubi)
  • kominek
  • bordowo-złote zakończenie roku
  • najlepsze kolory w modzie
  • snucie opowieści i…
  • …magia

 

Czy to zimno jest naprawdę takie złe, robaczki? No pomyślcie. Zima ma w sobie coś cudownego. To wspaniałe, kiedy można spędzić mroźny czas aktywnie na bardziej (lub mniej) świeżym powietrzu i biegać w śnieżnych zaspach, śmigać na nartach albo budować bałwany (jakby mało ich było na świecie).

 

Żeby dotrzeć do Kryształowych Smoków trzeba przeprawić się przez Głębokie Śniegi i… szuuu! Śnieżek w butach! (dobrze, że nie słoma)

 

Alternatywną, bezaktywną zimową opcją jest przesiadywanie w przytulnym, klimatycznym miejscu i snucie opowieści – koniecznie we właściwym towarzystwie! Najlepiej w takim, które inspiruje (i zachwyca).

 

 

Jesteście gotowi na ostatnią bajeczkę tej zimy?

 

Japonia to cmentarzysko parasoli 

Kilka słów o wdzięcznym urządzeniu, które chroni nas przed zmoknięciem, czyli o 

 

U nas już zima – przynajmniej w niektórych miastach. Na zewnątrz lekki śnieżek, ale temperatura niewystarczająco niska, żeby wszystko marzło niemożebnie. Ciap tu, ciap tam i nawet parasol może się przydać (bleee). W Polsce pogoda nie jest jednak pożądanym tematem rozmów, chyba że chcemy zabić niezręczną ciszę (a raczej wprowadzić niezręczną atmosferę).

W Japonii sprawy mają się inaczej i wcale mnie to nie dziwi. Tam NIE MOŻNA nie interesować się pogodą, bo wpływa na życie codzienne w stopniu nieporównywalnie wyższym niż w Polsce. List grzecznie zacząć od paru słów na temat aury. Spotkania też często startują słowami „ale dziś gorąco”, „wiatr mocno wieje, prawda?”. Nie ma w tym nic dziwnego, czy też niezręcznego. To po prostu nieodłączna część japońskiego życia.

Japońska pogoda jest całkowicie nieprzewidywalna – w jednym momencie mamy słońce i upał, a chwilę później atakuje deszcz albo wichura. Nigdy nie wiesz, co Cię spotka przez co ciężko planować aktywność plenerową, chyba że ma się już wprawę. To zabawne, fascynujące i irytujące zarazem.

 

Czy deszcz różni się w zależności od kraju?

 

Najprawdopodobniej tak.

Japoński deszcz, być może ze względu na inne okoliczności pogodowe, nie ma działania depresyjnego. W Polsce jak pada, to zazwyczaj robi się też zimno, a człowiek zaczyna marzyć o leżakowaniu z książką lub filmem i czekoladą na zimno lub ciepło, ale pod kocykiem. Gdy pada w Japonii, marzysz tylko o basenie i pływaniu w czymś innym niż własny pot, ale na pewno nie jesteś wtedy na granicy załamki.

 

O co chodzi z tą porą deszczową?

 

Gdy Twój kolejny parasol niezdarnie walczy z szalonym wiatrem, łamie się i traci przy tym skórę, to niechybny znak, że nadeszła pora deszczowa, innymi słowy tsuyu (梅雨)* lub uki (雨季)**. W Japonii czerwiec i lipiec to czas, kiedy deszcz pada na potęgę, jest wilgotno i gorąco. Taką pogodę idealnie określa słowo mushiatsui (蒸し暑い), czyli parno/duszno i gorąco w jednym… Cudowny stan.

W porze deszczowej pogoda jest jimejime (じめじめ), a wszystko sprowadza się do „lepkiej”  atmosfery. Na niebie wiszą chmury, którym niespieszno do zmiany stanu skupienia, więc choć deszcz pada niemal bez przerwy, rzadko dochodzi do prawdziwej ulewy. W Polsce nikt nie potraktowałby poważnie irytującej japońskiej mżawki. Z jednej strony żal rozkładać parasol, z drugiej leniwe deszczowe krople potrafią być bardzo uciążliwe, dlatego człowiek kończy z przeciwdeszczowym namiotem nad głową niczym prawdziwy Japończyk. Bardzo niewygodne.

 

Japonia to cmentarzysko parasoli

 

Czasem zdarzają się nieprzyjemne (?) niespodzianki. Słyszysz wszechobecny hałas, ale nie wiesz, co to jest. Wychodzisz z domu, a tu wiatr o takiej sile, że łamie Twój parasol, parasole Twoich znajomych i pewno miliona innych osób. Japonia to parasolołamacz, jeśli klimat nagle zaczyna robić się tajfunowy. 日本は傘の墓場です – “Japonia to cmentarzysko parasoli”, dlatego są dostępne na każdym kroku. Te najbardziej kontuzyjne można kupić już za około 100 jenów, ale trzeba je często wymieniać. Na szczęście to nieduża kwota. Ja przez pół roku zużyłam cztery parasole (w Polsce miałam szczęście przez 5 lat używać jednego). Łatwo zostawić parasol w pociągu, na uczelni czy na stojaku przed sklepem, ale są taniusie. U nas też mogłoby tak być? Stojaki byłyby wygodnym rozwiązaniem, tylko co z podkradaniem nieswoich parasoli? Pewno nieprędko będziemy się musieli nad tym zastanawiać.

 

W każdym razie nie lubię deszczu i nie ma w nim niczego romantycznego. Kropka.

 

*tsuyu (梅雨) – czytane osobno 梅 (ume) oznacza „śliwę”, 雨 (ame) oznacza „deszcz”, mamy więc „deszcz śliw”, „śliwkowy deszcz” czy jak kto woli. Jest to czas, kiedy owoce śliwy dojrzewają w Japonii. Urocze!

**uki (雨季) – dosłownie „pora deszczowa”. 季 (ki) to „pora”, przy pomocy tego znaku możemy powiedzieć na przykład „cztery pory roku” 四季, czyli shiki. W końcu nie każdy kraj ma cztery pory roku, prawda?