Coś poszło nie tak… L’air de Panache się nie zmieści!

Zaraz, zaraz. Ktoś tu powiedział L’air de Panache?

 

Ścieżki, którymi podążamy, mogą nas zaprowadzić w niezwykłe miejsca. Powinniśmy się spodziewać naprawdę wszystkiego, na przykład…

 

… co jeśli nagle przyjdzie nam trafić do Japonii na kilka miesięcy? Poczujemy radość? Niepewność? Obawę? Nieważne, bo niezależnie od wzniosłości takiej podróży, trzeba pamiętać o przyziemnościach.

W kraju o tak odmiennej kulturze może nas zdziwić praktycznie wszystko, na przykład wizyta na poczcie…

 

L’air de Panache? To się nie uda!

 

Pan Gustave H., prawdziwa dusza Grand Budapest Hotelu nie rozstawał się ze swoimi perfumami. Nawet w najgorszych chwilach życia myślał tak naprawdę jedynie o swoim wyszukanym zapachu (ale nie będę spojlerować). Swoją drogą szkoda, że po premierze filmu nikt nie wypuścił takiej linii perfum… Brałabym od razu. L’air de Panache go definiowały i wielu z nas ma pewno swoją alternatywę tego cudeńka.

Jak tu się obejść bez niego tysiące kilometrów od domu, na drugim końcu świata? Nie da się, musi zostać wysłany. W końcu dociera, masz go, ale…

 

Niespodzianka!

 

Beztroskie dni w upalnym Kraju Kwitnącej Wiśni dobiegają końca. Nie wiesz, czy się cieszyć, czy płakać. Zmęczyła Cię już trochę Twoja inność, tęsknisz za ludźmi, którzy zostali w kraju. Czas spakować graty i ruszyć przed siebie. Więc trafiasz na pocztę z rzeczami, które chcesz wysłać do domu po kilkumiesięcznym pobycie. Wszystko gotowe, spakowane, druk celny wypisany. Podchodzisz do pani na poczcie, ona przegląda druczek i uprzejmie mówi:

– Tego nie można wysłać.

Dziwisz się i zastanawiasz, o co tu chodzi.

– Ale dlaczego? Przecież można to przysłać do Japonii, to dlaczego nie da się stąd wysłać?

– Takie są zasady. Nie można wysyłać perfum za granicę.

 

Przeżywasz długie chwile zastanowienia, zadajesz kolejne pytania. Ostatecznie – nic z tego. Perfumy jadą z Tobą, choć kilka miesięcy temu przyleciały do Ciebie z kraju nad Wisłą. Na szczęście ubyło Ci paru rzeczy, bo po co to dalej wozić, bo się zużyło się i tak dalej, więc Twój L’air de Panache w ostateczności się zmieści. Gdyby ktoś jednak nie miał tyle szczęścia i miejsca w bagażu, nie radzę wozić lub zamawiać zbyt dużych ilości zapaszków.

(przesyłki prywatne, ekonomiczne, płynące statkiem)