Wszystkie dzieci brzydkie są!

Wszystkie dzieci brzydkie są! La la la! (oczywiście tylko te pochodzenia ludzkiego)

Czyli co się dzieje, kiedy rodzice zaczynają mówić ludzkim, tfu, szczerym językiem…

 

– Olbrzymy są brzydkie. – powiedziała Mama.

– Naprawdę tak myślisz?

– No a nie?

– Uch, nie podejrzewałam cię o to. Czyli co, koty są ładniejsze? – spytała córka, próbując odgadnąć proces myślowy rodzicielki.

– No pewnie. Koty są ładne. Małe, duże, stare i młode. Inne zwierzęta również. Pomyśl o zającach albo koniach. To piękne i zgrabne stworzenia.

– A co z dziećmi, z tymi ludzkimi, to znaczy olbrzymowymi?

– To chyba oczywiste. Koty są piękne ponad wszystko.

– Czyli kocie dzieci są ładniejsze niż mali ludzie?

– Naturalnie!

– Twoje dzieci są BRZYDSZE niż twoje KOTY?

– Tak! Nie wspominałam o tym wcześniej? – spytała Mama, lekko zmieszana.

– Nie. To było bardzo miłe… – córka skrzywiła się wyraźnie urażona.

– Teraz już lepiej wyglądasz, ale jak byłaś dzieckiem to… no, dzieci ludzi są po prostu brzydkie.

– Myślałam, że wszyscy dorośli i w ogóle wszyscy ludzie poza mną, i dużą grupą innych osób, uwielbiają dzieci i uważają je za piękne zjawiska!

– To ci dopiero! W takim razie powiem ci najprawdziwszą prawdę, słuchaj uważnie. Ludzie nieczęsto mówią to na głos, ale dzieci potrafią być wybitnie paskudne. Zwłaszcza tuż po urodzeniu. – wyznała Mama z przebiegłym uśmieszkiem.

– Mam nadzieję, że nie mówisz o swoich dzieciach…

– Pamiętaj, że miłość zaślepia. Ta do swoich dzieci równie mocno jak do płci przeciwnej, więc nawet jeśli dzieciaki są wyjątkowo brzydkie, my, rodzice, tego nie zauważamy i twierdzimy, że przydarzył nam się prawdziwy cud natury. Ja jednak potrafię patrzeć na rzeczy trzeźwym okiem.

Córka spojrzała z niedowierzaniem, a jej szczęka zastygła w niemym opadzie sięgającym jakieś 10 900 metrów pod poziom morza.

– Czy ja to NAPRAWDĘ słyszę? Mam halucynacje? Brałyśmy coś razem?

Mama zaśmiała się niemal serdecznie i spojrzała na córkę z wyrozumiałością.

– Mówię to na serio, serio i uwierz, że znajdzie się spora grupa rodziców, którzy myślą podobnie. Szokujące i niewygodne, ale jednak prawdziwe. Cóż ja ci, dziecko, poradzę, że ludzie nie mówią prawdy?

 

Załóżmy, że historia urywa się w tym miejscu – dla wspólnego dobra odbiorców i bohaterów konwersacji. Jak można to wszystko podsumować?

Jesteśmy brzydcy.

Ja, Ty, moje rodzeństwo, Twoje dzieci, rodzice i tak dalej, wszyscy jesteśmy brzydcy zdaniem Mamy. Koty za to są ładne, niezależnie od wszystkiego. Inne zwierzęta również tak samo jak ich potomstwo, ale ludzie to totalne brzydactwo.

To trochę przykry wniosek, ale przyznam w sekrecie, że myślę podobnie.

Alternatywny środek transportu (nie dla Ciebie!)

Cześć, olbrzymy! Co tam w Waszym wjelkim lecz małym świetzie?

 

U mnje doskonale. Śwjetnie się bawię, dużo wypoczywam. Właśnie zeskoczyłam z takjego kłującego wielgaśnego drzewa, które moje olbrzymy postanowiły przyjąć pod dach jakiś czas temu. Troszkę nabrudziłam, ale oni na pewno posprzątają. Nje o tym mjało być! Jaki środek transportu polecam?

 

Koty tak jak olbrzymy, mają różnorakie upodobania. Na pewno zauważyliście to na przykładzie swoich puchatych stworków. Żeby wyjaśnitź, o co mi chodzi, muszę opowiedzieć o kocistwie, z którym mjeszkam. Ta mała kicia całkowicie nje znosi czegoś, co ja szczerze uwjelbiam. Straszny z njej dzikus i myślę, że wielu moich współbraci reaguje jak ona. Nje chce z Wami bezpośredniego kontaktu, nje chce “zależnośtzi od olbrzymów”. Ja myślę inaczej, więc wszystzy mnje kochają!

Osobiście uwjelbiam, kjedy któryś z olbrzymów bjerze mnie na ręce i nosi w te i wewte. Wtedy czuję się, jakbym frunęła i mogę wyciągąć moje puchate łapki maksymalnie w przód i w tył.  Rozciągam się iii… fruuu, fruuuuuu! Mam darmową przejażdżkę, swój prywatny alternatywny środek transportu. Lubię być lekko kołysana i noszona po całym dostępnym terytorium. Podobno wyglądam wtedy jak Supercat. To bardzo wygodna pozycja. Poza tym… czy ktoś tu nie lubi być noszony?

Można wtedy obserwowatź śwjat z wysokośtzi. Napawam się, ale tylko dopóki olbrzym nje postanowi usiąść. Co to za przyjemnośtź siedzieć przytrzymywanym przez kogoś według jego zasad? Tego naprawdę nje lubię. To ja muszę panować nad sytuacją, a siedzący olbrzym to njepewny teren. Co jak przypadkiem mnje zgnjetzie tymi swoimi wielkimi odnóżami?

Nawet nje waż się siadać ze mną na rękach. Ucieknę! Jak bardzo chcę, to sama u kogoś usiądę, ale tylko jeśli nje zmjenia pozycji co kilka chwil. Tak czy siak – nje liczyłabym na ten zaszczyt… Jak przychodzę na ręce, to albo akurat mam na to ochotę, albo jakiś interes w zanadrzu. Proste, prawda?

 

Njektóre koteły w ogóle nje przepadają za kontaktem fizycznym. Wjecie dlaczego?

Ja wjem, ale nie powiem! (przynajmnjej nje teraz!)

 

A jak jezd z Wami, olbrzymy? Nosi Was ktoś w podobny sposób? Obawiam się, że nie macie takich luksusów jak ja.

Kjedy jezd Wam najwygodniej i najszczęśliwiej?

 

 

PSssst. Ładna jestem, prawda?

PSsst 2. Ja się TAK wyrażam. Jak Ci się pisownia nje podoba, to idź do domu (albo gdzie tam chcesz)