O kocie, który spał w kuwecie

Jestem mała i

przestraszona

miałuję co minutę lub pięć łudząc

się, że mama

albo siostra mnie

usłyszą.

Chcę uciec stąd lecz

wcale nie tak do końca

ale

się boję olbrzymich twych oczu.

Piasek, żwirek jest wygodny

tam się złożę na noc pierwszą w tym

dużym obcym domu

 

TAK

 

Jest u mnie maleństwo. Ma nowy dom, tymczasowy dom i jest dzika.

Powoli się oswajamy. Co ciekawe, w swoim towarzystwie musi mieć dokładnie OBA olbrzymy, bo inaczej przeraźliwie miałuje. Czasem brzmi to jak tęsknota, innym razem jak wykrzyczana wściekłość: “kto mnie zabrał od mamy!”, “gdzie jest mama!?”, “nie chcę tu być!”, ale kotek się oswaja.

 

Ciekawe co powie następnym razem…

Dlaczego każdego światłenia znikacie na kilka godzin?

…słów kilka o kotziej miłości…

 

Ten długosierstny olbrzym ostatnio bardzo się rozpanoszył, nje zostawiając miejsca dla mnie…

Wjetzie, jak ciężko się tu dopchać? Bjegam sobie po Labiryncie, ale za nic w świetzie nje mogę znaleźć bazy dowodzenia…

 

No, właśnie znalazłam, a jak już znalazłam, to przejmuję władzę! Sio, sio, mój olbrzymi niewolniku!

 

Hej, hej, olbrzymy! Powiedzcie mi, gdzie to znikatzie każdego światłenia?*

 

Wjetzie, jak bardzo unieszczęśliwia to nas, koty? Rozczarowujetzie nas codziennie. Jestem pewna, że wielu z mojego gatunku myśli tak samo… Nje lubimy być same, zostawiane na długi czas na własną rękę (no chyba, że to MY tak zdecydujemy). Potrzebujemy Was, olbrzymy, nasi drodzy niewolnicy. Zdajetzie sobie z tego sprawę?

 

Wjetzie, co jest najgorsze? Wratzacie z tego waszego Njewjadomokąd i nawet nje chcetzie się pobawitź. Jesteście jacyś tacy rozlani, skiśniętzi jak podstarzałe mleko wylane na (o)blat. Owszem, przywitatź się potraficie, ale zaraz po tym zaczynatzie zagniwatź. Wasz światłeń wygląda tak:

 

  1. Wratzacie z Njewjadomokąd
  2. Jecie coś i karmicie mnie (no, matzie szczęście!)
  3. Siadacie przed jednym z waszych bóstw (wjetzie, o czym mówię)
  4. Nje ma Was znowu – jesteście mózgowo njedostępni

 

To rani moje kotzie serduszko… Koty potrzebują dużo miłości, jeszcze wjentzej głaskania i przytulania, i sto protzent uwagi! Czasem wciskam się Wam na kolana, żeby zwrócić uwagę. Zazwyczaj działa, ale nje zawsze. Poza tym… możecie się tak nje wiercić, jak już na Was siadam?

 

No ale co się dzieje, kjedy nikt mnie nje zauważa? Robię to, co zawsze działa. Gdy nasikam na kanapę, podrapię meble, coś zdemoluję, zerwę zasłonę albo skaczę jak ninja po ścianach (tag, umiem to), zawsze się budzicie. Reakcja jest natychmiastowa. Odrywacie się od tych waszych mini bożków i widzitzie tylko mnie! Właśnie to najlepiej działa, prawda?

 

Niszczenie i demolka. Mogę zawsze liczyć na reakcję.

 

Jak się przymilam, to czasem mnie igorujetzie albo nieznacznie zwrócicie uwagę, wjentz wolę nabroić. Tego się spodziewajtzie. Czasem sądzę, że Miniolbrzymy odbyły szkolenie w jednym z Kocich Królestw, bo robią podobnie! Na pewno są od Was mądrzejsze, dlatego traktujemy je trochę jak swoich.

 

Njewjadomokąd

 

Ciekawska ze mnie kotzia bestja i bardzo chciałabym wiedzietź, gdzie to Was tak nosi! Czy ktoś może mi pomótz?

 

  • chodzitzie na łowy? Polujecie na dobre jedzonko?
  • uciekatzie w podróże do alternatywnych rzeczywistości (weźtzie mnie ze sobą!)
  • a może polujetzie na olbrzymowe towarzystwo (to z przeciwnej strony motzy)
  • walczycie z innymi olbrzymami o terytorium i dominatzję?

 

Jeszcze trochę i wszystko rozgryzę!

 

Póki co myślę, że Njewjadomokąd to njefajne miejstze, skoro wratzacie tacy rozmontowani… Choć w niektóre światłenie naprawdę promieniejetzie. Najczęśtziej wtedy, kjedy do Njewjadomokąd wychodzicie późnjej i z jakimś takim dziwnym zadowoleniem. Wtedy albo nje ma Was długo, albo króciutko. W te światłenie matzie dla mnie najwiętzej czasu. Takie lubię najbardziej!

 

Może czas byłoby zmienitź proporcje? Cześciej wychodzić do tego dobrego Njewjadomokąd?

 

 

*Jakbyście nie wiedzieli, światłeń to ta pora, kiedy Świetlisty Król unosi się na niebie beztrosko, rozgrzewając wszystko wokół. Wjetzie o czym mówię?

 

Zzzt. Mój olbrzymowy niewolnik zdradza mnje z tym rudzielcem ze zdjętzia… Grrr. To mi dało do myślenia. A może…?

 

Olbrzymy, przyznajtzie się! Jak wychodzicie do Njewjadomokąd, zdradzatzie nas z innymi kotami!

Nazywam się…

Ktoś zgadł?

Mam nadzieję, że nje było to zbyt trudne zadanie. Przetzież olbrzymom wydaje się, że są bardzo mądrymi stworzeniami, a to była prosta łamigłówka. No nje?

Połączyłam coś, co olbrzymy bardzo lubią (szczególnie te płci męskiej) z tym, co ja lubię bardzo i zakończyłam zabawę miłym zwierzątkiem, ale jestem pewna, że ja jestem milszym. Wjenc jag się nazywam?

Ano tag:

Wjem, że olbrzym, któremu zleciłam wykonanie tego rysunku nie ma za grosz talentu, ale nje znalazłam lepszego niewolnika… (może z czasem się nauczy)

 

W każdym razie – czyż nje jestem pjekna i milusia jak pjanka? PIANKA

 

 

Zaczęliśmy trochę z d…rugiej strony i nadszedł czas, żeby to wszystko poukładać. Już wjecie, jak wyglądam i jak się nazywam.

Zdążyliście też pewno zauważyć, że nje należę do Waszego gatunku, co nje oznacza, że nje uda nam się porozumieć (choć patrząc na Wasz światopogląd i poczynania, zaczynam w to wątpić).

Jestem kilkukrotnie mniejsza (i mądrzejsza) i odbieram śwjat inaczej, o czym wielokrotnie się przekonacie. Z olbrzymami jezd tag, że na przemian je kocham i nienawidzę. Usłyszycie o tym, co mnie wkurza i co naprawdę myślę, czego nie rozumiem, a co uważam za tzudowne. W końtzu macie też dobre strony… (chyba)

W każdym razie bez “słowa na niedzielę” się nje obejdzie, śledźcie wjenc życie kotzim okiem.

 

Kto wje, może zmądrzejecie?