Ależ te Pianki są wspaniałe!

Kokosowo-cytrynowe Pianki

 

Czas na nową kategorię, nowe miejsce w Labiryntowym Uniwersum

 

 

Dlaczego?

 

Pod publiczkę?

 

Może chociaż na jedzenie złapię ludzi, ha!

 

 

W rzeczywistości nie do końca o to chodzi…

 

Na co dzień jem dziwne rzeczy, bo tak życzy sobie moje ciało (to, czego sobie nie życzy, też jem, ale ciiiiii!). To sprzyja nowym pomysłom i szalonym przepisom. Co chwilę wymyślam kolejne kompozycje. Dlaczego nie podzielić się tym ze światem, przy okazji tworząc sobie małe kulinarne archiwum? Dane w moim przenośnym Labiryncie są ulotne. Zapisane nie zginą (chyba).

 

Przede wszystkim, nie lubię “niezdrowego” jedzenia, więc jeśli uwielbiasz pożerać naręcza tłustych kiełbas, koryta frytek i ociekających lukrem donutów, a McDonald’s to Twój drugi dom, nie znajdziesz tu miejsca dla siebie, sorry. Taki styl żywienia dosłownie by mnie zabił, więc podążam inną drogą. Poza tym… czemu miałabym karmić maszynę, która ma doskonale działać, byle czym? Racjonalnie rzecz biorąc, to nie ma sensu (szkoda, że nie zawsze myślę racjonalnie!)

 

Poranek zaczynam od surowych żółtek, tak, tak! 3-5 żółtych kuleczek dobrze wymieszanych z łyżeczką miodu i mieszanką przypraw, m.in. cynamonu (reszta tajna) i mogę ruszać na trening! Nie trudno się domyślić, że takie śniadanie generuje niezliczone ilości bezpańskiego białka kurzego, które oczywiście można wyrzucić albo zagospodarować w smaczny sposób. Ja cały czas pracuję nad nowymi pomysłami.

 

Sprawdzasz?

Kokosowo-cytrynowe Pianki
Czy to się już gdzieś kiedyś nie pojawiło? Dotrzymuję słowa i proponuję…

 

Kokosowo-cytrynowe Pianki

 

Jak wszystko co najlepsze powstały z potrzeby – w tym przypadku z potrzeby niemarnacji!

 

To alicjowa propozycja na śniadanie, deser lub przekąskę!

 

Składniki ciasta (proporcje bliżej nieznane):

białka kurze – 5-10 lub ile fabryka dała

mąka kokosowa – na wyczucie

nierafinowany olej kokosowy – łyżeczka + do smażenia

starta skórka z cytryny

sok z połowy cytryny

sól himalajska – szczypta (do ubicia białek)

miód – łyżka+ (zależy jak słodko lubisz)

ciepła woda

 

Opcjonalnie:

cynamon, wanilia (czy inne przyprawy, których zapragniesz!)

żurawina, rodzynki i tak dalej (co Ci przyjdzie do głowy)

 

Dodatki:

banany, maliny, truskawki, borówki amerykańskie, orzechy włoskie (lub inne), masło orzechowe (lub dokładnie to, na co masz ochotę!)

 

 

Jak to ukręcić?

 

Jak ja to robię? Ano mikserem. Wlewam białka do miski lub garnka i ubijam ze szczyptą soli himalajskiej aż będą się trzymać w przysłowiowej kupie. Dosypuję mąkę kokosową, kontynuując miksowanie i kontrolując poziom gęstości powstałego ciasta “na oko”. Nie może być zbyt płynne – tak, żeby nie dało się z niego nic uformować ani zbyt gęste, bo wyjdzie ciężko i… ciężko. W międzyczasie rozpuszczam łyżkę (lub ciut więcej) miodu i pół łyżeczki oleju kokosowego w kilku łyżkach ciepłej wody. Do miski/garnka z ciastem ścieram na tarce o tych najbardziej sadystycznych, “zbrojonych” oczkach skórkę ze sparzonej (lub nie) cytryny. Kwestia gustu czy chcemy ją sparzyć, czy zwyczajnie umyć. Każda opcja zadziała. Wyciskam połowę cytryny i wlewam sok oraz miodowo-kokosową miksturę do ciasta. Miksuję całość ostatecznie. Tak naprawdę wszystko robię na przysłowiowe “oko”, aż nie zauważę, że konsystencja jest odpowiednio zwarta. Cyk i ciasto gotowe!

 

Proporcje są orientacyjne w tym przepisie, więc musisz samodzielnie ocenić sytuację (nie mówiłam, że będzie łatwo).

 

Możesz dodać to, na co masz ochotę – rodzynki, żurawinę, kardamon, orzechy, morwę białą… czegokolwiek dusza zapragnie. Ja póki co tworzę takie “plain” placuszki, bez dodatków na poziomie ciasta. Żeby produkcji stało się zadość, trzeba uformować niewielkie placki na patelni z rozgrzanym olejem (kokosowym). Ja używam nierafinowanego, bo kocham smak i zapach kokosa. Wszystko co rafinowane, brzmi jak zaraza. Nie sądzisz? Obracanie pianek podczas smażenia jest nieco problematyczne. Mąka kokosowa nie ma glutenu, więc nic nie uelastycznia ciasta. Mogą wychodzić połamane, bo ciasto jest kruche z natury. Prawdopodobnie wkrótce ulepszę przepis, dodając niewielką ilość innej mąki albo składnika X.

 

Jako dodatki stosuję głównie banany, masło orzechowe, maliny, borówki amerykańskie i miód – lub dokładnie to, na co akurat jest sezon.

 

Piankoprzepis jest prosty i szybki w wykonaniu, a efekty pyszne i bardzo pożywne. Pianki mają niezwykle przyjemną konsystencję i słyszałam, że przypominają małe serniczki, mimo że nie mają ani grama sera! Zabijają głód na długi czas, także ten słodyczowy!

 

Tak się właśnie prezentują te smakoty! Kokosowo-cytrynowe Pianki są piankowo cudowne jak Pianka!
Tak się właśnie prezentują te smakoty! Kokosowo-cytrynowe Pianki są piankowo cudowne jak Pianka!