Czym jest ta Otchłań?

Ten długosierstny olbrzym bardzo się rozpanoszył, nje zostawjając miejstza dla mnje… Wjecie jak ciężko się tu dopchać? Na domjar złego ostatnio sam zrezygnował z działalności i nje chce mnje słuchatź! Ja mu każę pisać, a tu nitz (w sumie to “jej”).

 

Biegam sobje po Labiryncie, ale za nitz w świetzie nje mogę znaleźtź bazy dowodzenia i stąd te wszystkie problemy. Olbrzymka nje pomaga, a ja się gubię. Może ktoś wskazałby mi ścieżkę? Dobra, wjem, że tego nje zrobitzie, bo sami się tu gubicie. Wjem, że bardzo byście chcieli, wjenc dzięki za dobre chęci! Może dzięki temu trafitzie do Pjekła! A nje! Przetzież takje mjestze nje istnieje. To głupi wymysł ważniackich olbrzymów, ale o tym innym razem! Objetzuję, że będzie – ostro i prawdziwie! Miau~~~~

 

***

 

Baza dowodzenia njeodnaleziona, ale przynajmniej udało mi się namówitź tę bestję do współpracy. W końtzu podzielę się z Wami moim kolejnym śwjatłym pomysłem! Motzno Was obserwuję, Olbrzymy. Mam na myśli Wasze zachowanja, codzienne czynnośtzi, a nawet Wasze relacje. Pamiętajtzie, że koty pochodzą z lepszego mjestza i są mądrzejsze od olbrzymów, czy jak się tam określatzie. Może kjedyś powjem Wam skąd? Pamiętajcie też, że to, że nje mówię w Waszym narzeczu, nje oznacza, że go nje rozumjem! Ale nje o tym miauam miauczeć!

 

Ostatnio tak się zastanawjam… Bardzo często wchodzitzie do jednego z moich ulubjonych pomjeszczeń. Gdy na zewnątrz panuje przenikliwa bjałość, a światłenie trwają krótko, to właśnie tam tzałe podłoże aż pulsuje od ciepła. Lubię się tam wylegiwatź, ale tylko wtedy kjedy milutkie ciepełko unosi się w górę. No i leżę sobie, leżę, a tu WY! Wchodzitzie, jak gdyby nigdy nitz i siadacie na białym, zawieszonym nad ziemią i zimnym w dotyku objekcie. Czasem też na nim siadam i zaglądam do środka. Tam jest jakaś droga. Gdzie ona prowadzi? Czasem myślę, że chciałabym wskoczyć i sprawdzitź, ale nje wszystkie pomysły wydają mi się sensowne (choć bezsensowne pomysły też są fajne!). A może kiedyś spróbuję? Jak myślicie? Byliście tam? Założę się, że pomieszczeń z tym dziwnym wehikułem jest dużo wjentzej w Waszym świecie. Nawet w krainie, w której na co dzień mjeszkam widziałam to urządzenie aż dwa razy!

 

Otchłań

 

Co to za Otchłań? Czemu tak często na niej siadatzie, żeby pomedytowatź, poczytać książkę albo pogrzebać w telefonie? Czy nje lepiej robitź to wszystko na wygodnym mięciutkim podłożu, zamiast sadzać się na zimnym njezachęcajątzym objekcie? Czasem siedzitzie tam dłużej, czasem krótzej, a czasem nawet śpjewatzie tą częścią ciała, która styka się z wehikułem. Ha! Chyba to mam! Czyżbyście po prostu lubili sobie tak pośpiewać? Najprawdopodobniej ten wehikuł gwarantuje szczególne doznania dźwiękowe!

 

Z drugiej strony te Wasze posiedzenia przypominają mi moje wizyty w tych dziwnych pudłach wysypanych drewienkami. Chodzę tam, jak mam za dużo w środku. Wy od tego musicie mjetź wehikuł, bo nje widziałam, żebyśtzie to robili gdzieś indziej. Zapachy podobne. Chyba wszystko się zgadza. Mimo tego chciałabym wskoczyć do wody i sprawdzitź, gdzie prowadzi Otchłań. Swoją drogą, czemu jest taka MAŁA? Czemu nje zasiadatzie w wjelkim pudle niczym my, koty i nje zagrzebujecie tego, czym napaskudziliśtzie? Nje byłoby wygodniej? Ale może… Może te Wasze działania mają wjększy sens! Przetzież wynosicie wszystko, co ja i Malizna narobimy właśnie do tej Otchłani! To chyba oznacza, że to centrum dowodzenia, jakieś szczególnie ważne mjestze albo raczej Centrum Sikupości. Jejjj, ale brzydkje nazwy tworzę, aż się sama zawstydziłam, ale co mi tam – użyłam tylko Waszych określeń! Nie chcetzie poznać moich!

 

Sądzę też, że wolicie Otchłań, bo nje matzie czterech zgrabnych łapek, za to przemieszczatzie się na dwóch wielgaśnych, nadmiernie długich odnóżach. Wasze ukształtowanie najwyraźniej bardziej sprzyja użyciu takich wehikułów. Wjem, że niektóre koty załatwiają swoje sprawki tak jak Wy, do Otchłani, ale ja jakoś nje mogę sobie tego wyobrazitź. Nawet nie próbujtzie mnie uczyć!

 

Otchłań jest interesujątza, objecuję, że kiedyś tam wskoczę. Miaaauuuuuu~~~!