Cinema City Unlimited i ułomna strona (mocy)

Nie zdziwiłabym się, gdyby każdy już wiedział, czym jest Cinema City Unlimited.

 

To taki fajny pomysł dla kinomaniaków, którzy tolerują multipleksy (np. dla mnie). Płacisz 44 zł miesięcznie (bez Warszawy, bo tam kwota wynosi 52 zł) i chodzisz do kina w przysłowiowy opór. Można dużo “zaoszczędzić” – pieniędzy, bo czas wtedy lubi dziwnym trafem znikać. Ciekawe dlaczego? Z taką kartą można obejrzeć dokładnie wszystko, co chcielibyśmy zobaczyć, a nawet to, na co nie poszlibyśmy za nic w świecie, gdyby nie było “za darmochę”. Pomysł świetny, ale nie do końca dopracowany…

Ale jak to?

 

Męska maruda

– Znów widzimy się w kinie!

Krytyk

– Cóż poradzić, jak tyle interesujących produkcji wchodzi na ekrany… Trzeba gonić te filmy.

Męska maruda

– Jeszcze trochę i zapomnimy o tym, jak się żyje.

Krytyk

– Haha, masz rację. Po bilety musimy lecieć do kasy, co?

Męska maruda

– No niestety. Internetowa strona Cinema City doprowadziła mnie dziś do szału i robi to za każdym razem. Brakło mi cierpliwości i czasu, żeby dokończyć transakcję.

Krytyk

– Oj stary, aż tak? Parę kliknięć i masz.

Męska maruda

– A weź daj spokój! Jak daję wstecz, cofa mnie do podstawowej strony, a ja chcę się cofnąć tylko troszeczkę. Nie będę się w to bawił. Sam nie lubisz tego robić i patrz, nawet nie ma kolejki.

Kasy kina Cinema City – aż przy trzech z sześciu stanowisk siedzi ktoś z obsługi. W kolejce stoją tylko Siwobrody, ojciec z dziećmi i młoda licealna parka spoglądająca na siebie cielęcym wzrokiem.

Krytyk

– Ciekawe, czy załapiemy się na lepsze miejsca.

Krytyk otwarcie wyraża swoje obawy.

Męska maruda

– Przecież dopiero dwunasta, nie świruj.

Krytyk

– Ach, zapomniałem. Ostatnio gubię się trochę w czasoprzestrzeni. Wiesz co, tak naprawdę to masz rację.

Męska maruda

– W sensie?

Krytyk

– No z tą stroną. CC mają kina wszędzie, wprowadzili fajną i opłacalną kartę Unlimited, ale już na aplikację na telefon albo wygodną stronkę brakło chęci.

Męska maruda

– Albo pieniędzy.

Krytyk

– Raczej tego pierwszego.

Męska maruda

– Powinni coś z tym zrobić, żeby wygodniej zamawiało się miejsca. Jak mnie najdzie nagła chęć na seans, a nie wyrobię czasowo z zamówieniem internetowym, muszę stać w smutnych kolejkach, bo zazwyczaj w takich chwilach tłumy biją do kina. To jest beznadziejne.

Krytyk

– Ano jest. Do tego ja moimi wielkimi paluchami ledwo trafiam w te tycie odnośniki do filmów w repertuarze na ich stronie na smartfonie… Czasem nie da się przesunąć podglądu sali jak należy. Nie wiem, o co chodzi. Appka dla użytkowników Unlimited byłaby super.

Męska maruda

– Zwłaszcza, że profil jest niedopracowany. Po zalogowaniu można co najwyżej anulować rezerwację, a rezerwacje w ogóle nie mają sensu, bo nawet nie można wybrać sobie fajnych miejsc. Same ograniczenia. Wzięliby się za to…

Krytyk

– Rezerwacja to dramat. Trzeba być pół godziny przed filmem w kinie. Co za strata czasu.

Męska maruda

– Porażka.

Krytyk

– Może to zmienią, jak zobaczą nasze marudzenie?

Męska maruda

– Jakoś w to nie wierzę. To może nie wystarczyć, ale jakby przyłączyła się wielka grupa marud, prawdopodobnie mielibyśmy szansę.

Krytyk

– To jak, organizujemy jakąś marudną akcję?

Męska maruda

– Czemu nie. Załóżmy Stowarzyszenie Filmowych Marud. Będziemy chodzić i się czepiać, i jeszcze krzyczeć o tym w sieci.

Krytyk

– Na świecie są może ważniejsze problemy i potrzeby, ale i tym trzeba się zająć.

Męska maruda

– Otóż to. Ciekawe jakie zdobędziemy poparcie w tej inicjatywie.

Krytyk

– Nie wiem, ale do roboty!

Nagle w budynku kina gaśnie światło i rozlega się dziwne chrobotanie…

CDN.

 

 

PSsst. Nikt mi nie zapłacił za ten tekst (a szkoda).

PSSssst 2. Wiecie co jeszcze jest fajne w tej karcie? Nie trzeba płacić 1 zł za zakup biletu przez Internet, a do filmów w 3D i IMAXie są niewielkie dopłaty (max. 5 zł).