O kocie, który spał w kuwecie

Jestem mała i

przestraszona

miałuję co minutę lub pięć łudząc

się, że mama

albo siostra mnie

usłyszą.

Chcę uciec stąd lecz

wcale nie tak do końca

ale

się boję olbrzymich twych oczu.

Piasek, żwirek jest wygodny

tam się złożę na noc pierwszą w tym

dużym obcym domu

 

TAK

 

Jest u mnie maleństwo. Ma nowy dom, tymczasowy dom i jest dzika.

Powoli się oswajamy. Co ciekawe, w swoim towarzystwie musi mieć dokładnie OBA olbrzymy, bo inaczej przeraźliwie miałuje. Czasem brzmi to jak tęsknota, innym razem jak wykrzyczana wściekłość: “kto mnie zabrał od mamy!”, “gdzie jest mama!?”, “nie chcę tu być!”, ale kotek się oswaja.

 

Ciekawe co powie następnym razem…

Czym jest ta Otchłań?

Ten długosierstny olbrzym bardzo się rozpanoszył, nje zostawjając miejstza dla mnje… Wjecie jak ciężko się tu dopchać? Na domjar złego ostatnio sam zrezygnował z działalności i nje chce mnje słuchatź! Ja mu każę pisać, a tu nitz (w sumie to “jej”).

 

Biegam sobje po Labiryncie, ale za nitz w świetzie nje mogę znaleźtź bazy dowodzenia i stąd te wszystkie problemy. Olbrzymka nje pomaga, a ja się gubię. Może ktoś wskazałby mi ścieżkę? Dobra, wjem, że tego nje zrobitzie, bo sami się tu gubicie. Wjem, że bardzo byście chcieli, wjenc dzięki za dobre chęci! Może dzięki temu trafitzie do Pjekła! A nje! Przetzież takje mjestze nje istnieje. To głupi wymysł ważniackich olbrzymów, ale o tym innym razem! Objetzuję, że będzie – ostro i prawdziwie! Miau~~~~

 

***

 

Baza dowodzenia njeodnaleziona, ale przynajmniej udało mi się namówitź tę bestję do współpracy. W końtzu podzielę się z Wami moim kolejnym śwjatłym pomysłem! Motzno Was obserwuję, Olbrzymy. Mam na myśli Wasze zachowanja, codzienne czynnośtzi, a nawet Wasze relacje. Pamiętajtzie, że koty pochodzą z lepszego mjestza i są mądrzejsze od olbrzymów, czy jak się tam określatzie. Może kjedyś powjem Wam skąd? Pamiętajcie też, że to, że nje mówię w Waszym narzeczu, nje oznacza, że go nje rozumjem! Ale nje o tym miauam miauczeć!

 

Ostatnio tak się zastanawjam… Bardzo często wchodzitzie do jednego z moich ulubjonych pomjeszczeń. Gdy na zewnątrz panuje przenikliwa bjałość, a światłenie trwają krótko, to właśnie tam tzałe podłoże aż pulsuje od ciepła. Lubię się tam wylegiwatź, ale tylko wtedy kjedy milutkie ciepełko unosi się w górę. No i leżę sobie, leżę, a tu WY! Wchodzitzie, jak gdyby nigdy nitz i siadacie na białym, zawieszonym nad ziemią i zimnym w dotyku objekcie. Czasem też na nim siadam i zaglądam do środka. Tam jest jakaś droga. Gdzie ona prowadzi? Czasem myślę, że chciałabym wskoczyć i sprawdzitź, ale nje wszystkie pomysły wydają mi się sensowne (choć bezsensowne pomysły też są fajne!). A może kiedyś spróbuję? Jak myślicie? Byliście tam? Założę się, że pomieszczeń z tym dziwnym wehikułem jest dużo wjentzej w Waszym świecie. Nawet w krainie, w której na co dzień mjeszkam widziałam to urządzenie aż dwa razy!

 

Otchłań

 

Co to za Otchłań? Czemu tak często na niej siadatzie, żeby pomedytowatź, poczytać książkę albo pogrzebać w telefonie? Czy nje lepiej robitź to wszystko na wygodnym mięciutkim podłożu, zamiast sadzać się na zimnym njezachęcajątzym objekcie? Czasem siedzitzie tam dłużej, czasem krótzej, a czasem nawet śpjewatzie tą częścią ciała, która styka się z wehikułem. Ha! Chyba to mam! Czyżbyście po prostu lubili sobie tak pośpiewać? Najprawdopodobniej ten wehikuł gwarantuje szczególne doznania dźwiękowe!

 

Z drugiej strony te Wasze posiedzenia przypominają mi moje wizyty w tych dziwnych pudłach wysypanych drewienkami. Chodzę tam, jak mam za dużo w środku. Wy od tego musicie mjetź wehikuł, bo nje widziałam, żebyśtzie to robili gdzieś indziej. Zapachy podobne. Chyba wszystko się zgadza. Mimo tego chciałabym wskoczyć do wody i sprawdzitź, gdzie prowadzi Otchłań. Swoją drogą, czemu jest taka MAŁA? Czemu nje zasiadatzie w wjelkim pudle niczym my, koty i nje zagrzebujecie tego, czym napaskudziliśtzie? Nje byłoby wygodniej? Ale może… Może te Wasze działania mają wjększy sens! Przetzież wynosicie wszystko, co ja i Malizna narobimy właśnie do tej Otchłani! To chyba oznacza, że to centrum dowodzenia, jakieś szczególnie ważne mjestze albo raczej Centrum Sikupości. Jejjj, ale brzydkje nazwy tworzę, aż się sama zawstydziłam, ale co mi tam – użyłam tylko Waszych określeń! Nie chcetzie poznać moich!

 

Sądzę też, że wolicie Otchłań, bo nje matzie czterech zgrabnych łapek, za to przemieszczatzie się na dwóch wielgaśnych, nadmiernie długich odnóżach. Wasze ukształtowanie najwyraźniej bardziej sprzyja użyciu takich wehikułów. Wjem, że niektóre koty załatwiają swoje sprawki tak jak Wy, do Otchłani, ale ja jakoś nje mogę sobie tego wyobrazitź. Nawet nie próbujtzie mnie uczyć!

 

Otchłań jest interesujątza, objecuję, że kiedyś tam wskoczę. Miaaauuuuuu~~~!

Dlaczego każdego światłenia znikacie na kilka godzin?

…słów kilka o kotziej miłości…

 

Ten długosierstny olbrzym ostatnio bardzo się rozpanoszył, nje zostawiając miejsca dla mnie…

Wjetzie, jak ciężko się tu dopchać? Bjegam sobie po Labiryncie, ale za nic w świetzie nje mogę znaleźć bazy dowodzenia…

 

No, właśnie znalazłam, a jak już znalazłam, to przejmuję władzę! Sio, sio, mój olbrzymi niewolniku!

 

Hej, hej, olbrzymy! Powiedzcie mi, gdzie to znikatzie każdego światłenia?*

 

Wjetzie, jak bardzo unieszczęśliwia to nas, koty? Rozczarowujetzie nas codziennie. Jestem pewna, że wielu z mojego gatunku myśli tak samo… Nje lubimy być same, zostawiane na długi czas na własną rękę (no chyba, że to MY tak zdecydujemy). Potrzebujemy Was, olbrzymy, nasi drodzy niewolnicy. Zdajetzie sobie z tego sprawę?

 

Wjetzie, co jest najgorsze? Wratzacie z tego waszego Njewjadomokąd i nawet nje chcetzie się pobawitź. Jesteście jacyś tacy rozlani, skiśniętzi jak podstarzałe mleko wylane na (o)blat. Owszem, przywitatź się potraficie, ale zaraz po tym zaczynatzie zagniwatź. Wasz światłeń wygląda tak:

 

  1. Wratzacie z Njewjadomokąd
  2. Jecie coś i karmicie mnie (no, matzie szczęście!)
  3. Siadacie przed jednym z waszych bóstw (wjetzie, o czym mówię)
  4. Nje ma Was znowu – jesteście mózgowo njedostępni

 

To rani moje kotzie serduszko… Koty potrzebują dużo miłości, jeszcze wjentzej głaskania i przytulania, i sto protzent uwagi! Czasem wciskam się Wam na kolana, żeby zwrócić uwagę. Zazwyczaj działa, ale nje zawsze. Poza tym… możecie się tak nje wiercić, jak już na Was siadam?

 

No ale co się dzieje, kjedy nikt mnie nje zauważa? Robię to, co zawsze działa. Gdy nasikam na kanapę, podrapię meble, coś zdemoluję, zerwę zasłonę albo skaczę jak ninja po ścianach (tag, umiem to), zawsze się budzicie. Reakcja jest natychmiastowa. Odrywacie się od tych waszych mini bożków i widzitzie tylko mnie! Właśnie to najlepiej działa, prawda?

 

Niszczenie i demolka. Mogę zawsze liczyć na reakcję.

 

Jak się przymilam, to czasem mnie igorujetzie albo nieznacznie zwrócicie uwagę, wjentz wolę nabroić. Tego się spodziewajtzie. Czasem sądzę, że Miniolbrzymy odbyły szkolenie w jednym z Kocich Królestw, bo robią podobnie! Na pewno są od Was mądrzejsze, dlatego traktujemy je trochę jak swoich.

 

Njewjadomokąd

 

Ciekawska ze mnie kotzia bestja i bardzo chciałabym wiedzietź, gdzie to Was tak nosi! Czy ktoś może mi pomótz?

 

  • chodzitzie na łowy? Polujecie na dobre jedzonko?
  • uciekatzie w podróże do alternatywnych rzeczywistości (weźtzie mnie ze sobą!)
  • a może polujetzie na olbrzymowe towarzystwo (to z przeciwnej strony motzy)
  • walczycie z innymi olbrzymami o terytorium i dominatzję?

 

Jeszcze trochę i wszystko rozgryzę!

 

Póki co myślę, że Njewjadomokąd to njefajne miejstze, skoro wratzacie tacy rozmontowani… Choć w niektóre światłenie naprawdę promieniejetzie. Najczęśtziej wtedy, kjedy do Njewjadomokąd wychodzicie późnjej i z jakimś takim dziwnym zadowoleniem. Wtedy albo nje ma Was długo, albo króciutko. W te światłenie matzie dla mnie najwiętzej czasu. Takie lubię najbardziej!

 

Może czas byłoby zmienitź proporcje? Cześciej wychodzić do tego dobrego Njewjadomokąd?

 

 

*Jakbyście nie wiedzieli, światłeń to ta pora, kiedy Świetlisty Król unosi się na niebie beztrosko, rozgrzewając wszystko wokół. Wjetzie o czym mówię?

 

Zzzt. Mój olbrzymowy niewolnik zdradza mnje z tym rudzielcem ze zdjętzia… Grrr. To mi dało do myślenia. A może…?

 

Olbrzymy, przyznajtzie się! Jak wychodzicie do Njewjadomokąd, zdradzatzie nas z innymi kotami!

Alternatywny środek transportu (nie dla Ciebie!)

Cześć, olbrzymy! Co tam w Waszym wjelkim lecz małym świetzie?

 

U mnje doskonale. Śwjetnie się bawię, dużo wypoczywam. Właśnie zeskoczyłam z takjego kłującego wielgaśnego drzewa, które moje olbrzymy postanowiły przyjąć pod dach jakiś czas temu. Troszkę nabrudziłam, ale oni na pewno posprzątają. Nje o tym mjało być! Jaki środek transportu polecam?

 

Koty tak jak olbrzymy, mają różnorakie upodobania. Na pewno zauważyliście to na przykładzie swoich puchatych stworków. Żeby wyjaśnitź, o co mi chodzi, muszę opowiedzieć o kocistwie, z którym mjeszkam. Ta mała kicia całkowicie nje znosi czegoś, co ja szczerze uwjelbiam. Straszny z njej dzikus i myślę, że wielu moich współbraci reaguje jak ona. Nje chce z Wami bezpośredniego kontaktu, nje chce “zależnośtzi od olbrzymów”. Ja myślę inaczej, więc wszystzy mnje kochają!

Osobiście uwjelbiam, kjedy któryś z olbrzymów bjerze mnie na ręce i nosi w te i wewte. Wtedy czuję się, jakbym frunęła i mogę wyciągąć moje puchate łapki maksymalnie w przód i w tył.  Rozciągam się iii… fruuu, fruuuuuu! Mam darmową przejażdżkę, swój prywatny alternatywny środek transportu. Lubię być lekko kołysana i noszona po całym dostępnym terytorium. Podobno wyglądam wtedy jak Supercat. To bardzo wygodna pozycja. Poza tym… czy ktoś tu nie lubi być noszony?

Można wtedy obserwowatź śwjat z wysokośtzi. Napawam się, ale tylko dopóki olbrzym nje postanowi usiąść. Co to za przyjemnośtź siedzieć przytrzymywanym przez kogoś według jego zasad? Tego naprawdę nje lubię. To ja muszę panować nad sytuacją, a siedzący olbrzym to njepewny teren. Co jak przypadkiem mnje zgnjetzie tymi swoimi wielkimi odnóżami?

Nawet nje waż się siadać ze mną na rękach. Ucieknę! Jak bardzo chcę, to sama u kogoś usiądę, ale tylko jeśli nje zmjenia pozycji co kilka chwil. Tak czy siak – nje liczyłabym na ten zaszczyt… Jak przychodzę na ręce, to albo akurat mam na to ochotę, albo jakiś interes w zanadrzu. Proste, prawda?

 

Njektóre koteły w ogóle nje przepadają za kontaktem fizycznym. Wjecie dlaczego?

Ja wjem, ale nie powiem! (przynajmnjej nje teraz!)

 

A jak jezd z Wami, olbrzymy? Nosi Was ktoś w podobny sposób? Obawiam się, że nie macie takich luksusów jak ja.

Kjedy jezd Wam najwygodniej i najszczęśliwiej?

 

 

PSssst. Ładna jestem, prawda?

PSsst 2. Ja się TAK wyrażam. Jak Ci się pisownia nje podoba, to idź do domu (albo gdzie tam chcesz)

Kocie smaczki – cz. 1

Meooooow!

 

Czy Wy, olbrzymy, w ogóle wjetzie, co my lubimy jeśtź? Myślicie o tym czasem?

 

Mamy raczej inne upodobania, choć wielu z Was je też to, co my, czyli mięsko. Tylko że my lubimy surowe… najlepiej świeże.

 

A nje takie:

Co za zdechlizna. Złożył się precyzyjnie. Njewolnik miau ze sobą tylko kalkulator, stąd ta jakość… ja tego nje komentuję, nje oceniam.

 

Lubimy surowiznę, świeżą ofiarę upolowaną na gorąco. Nje ma nitz lepszego niż krew tryskajątza z pulsujących naczyń tuż pod ostrymi ząbkami. Spróbujtzie, jestem pewna, że też to polubicie, ale nje, Wy lubicie padłą padlinę. Taka już Wasza olbrzymia natura. Wjelkie z Was stwory, ale słabe drapieżniki. Wszystko musicie mietź podgrzane i njeruchome. Zmarłe, martwe. Takie Wam smakuje. Jak możetzie nje czerpatź przyjemności z bzyczenja w zębach i konwulsyjnych ruchów odnóży albo pisków rozpaczy?

Wierzcie mi, nje ma nitz lepszego niż uchodzące tchnienie życia na podwieczorek.

 

PAD-LINA

Ponieważ dużo spędzam w śwjetzie olbrzymów, jadam też padlinę. Da się zjeśtź. Smakuje trochę bezbarwnie, w zasadzie beznamjętnie, ale jak się nje ma, tzo się lubi… Dlatego nje patrztzie na mnje krzywo, jak wezmę tylko trzy lub cztery kawałki. To tak, jakby ktoś Wam kazał jeśtź suszoną zieleninę. Nje ma w niej energii ani życia, nje sądzicie? Smak jakiś jezd, ale brakuje tekstury. Niby miękkie to, niby njezłe. No dobra, naprawdę mogę zjeśtź, ale nitz nje zastąpi smaku życia i tyle.

Pomyślcie o tym.

A teraz fujka 2.0 na do widzenia!

Mój njewolnik ma całkiem duże łapki, wjentz ten robal był tzałkiem dużą bestią.

 

Acha, zapomniałam, że chrupeczki dają radę. To prawie jag Wasze czipsy. Kto odmówi smacznej przekąsce?

Nazywam się…

Ktoś zgadł?

Mam nadzieję, że nje było to zbyt trudne zadanie. Przetzież olbrzymom wydaje się, że są bardzo mądrymi stworzeniami, a to była prosta łamigłówka. No nje?

Połączyłam coś, co olbrzymy bardzo lubią (szczególnie te płci męskiej) z tym, co ja lubię bardzo i zakończyłam zabawę miłym zwierzątkiem, ale jestem pewna, że ja jestem milszym. Wjenc jag się nazywam?

Ano tag:

Wjem, że olbrzym, któremu zleciłam wykonanie tego rysunku nie ma za grosz talentu, ale nje znalazłam lepszego niewolnika… (może z czasem się nauczy)

 

W każdym razie – czyż nje jestem pjekna i milusia jak pjanka? PIANKA

 

 

Zaczęliśmy trochę z d…rugiej strony i nadszedł czas, żeby to wszystko poukładać. Już wjecie, jak wyglądam i jak się nazywam.

Zdążyliście też pewno zauważyć, że nje należę do Waszego gatunku, co nje oznacza, że nje uda nam się porozumieć (choć patrząc na Wasz światopogląd i poczynania, zaczynam w to wątpić).

Jestem kilkukrotnie mniejsza (i mądrzejsza) i odbieram śwjat inaczej, o czym wielokrotnie się przekonacie. Z olbrzymami jezd tag, że na przemian je kocham i nienawidzę. Usłyszycie o tym, co mnie wkurza i co naprawdę myślę, czego nie rozumiem, a co uważam za tzudowne. W końtzu macie też dobre strony… (chyba)

W każdym razie bez “słowa na niedzielę” się nje obejdzie, śledźcie wjenc życie kotzim okiem.

 

Kto wje, może zmądrzejecie?

Kto to? Kim tak naprawdę jestem?

Tęskniliście?

 

Czuję, że tak.

 

Zdążyliście już zadać sobie pytanie “kto to?”, “kim ona jest?”. No właśnie, kim jestem?

 

Nje znamy się dobrze, ale obietzuję, że wkrótce wszystzy ulegniecie mojemu urokowi. Nje myślcie sobie, że od razu Wam wszystko powjem wprost. Nje będzie tak łatwo.

 

Lubię się bawić z olbrzymami, wjenc dziś się pobawimy. Ostatnio zapomniałam się porządnie przedstawitź. Dziś macie szansę dowiedzieć się w nietypowy sposób! Zgadnietzie?I jak, podoba się? Sama zleciłam wykonanie! Co dalej musitzie z tym zrobić?

 

Z każdego ze słów, zabierzcie dwie pierwsze litery (sylaby) i gotowe!

To chyba nic trudnego? Przecież mądre z Was olbrzymy.

 

Powodzenia!

Kto tak naprawdę rządzi światem?

A może…

 

CO?

 

Zapewne właśnie męczycie się w tych wszystkich miejztzach, do których wychodzicie co rano każdego dnia. Mam ratzję? Jeśli się nje mylę, ich nazwy to: szkoła albo uczelnia, albo pratza? A może coś jeszcze innego? W każdym razie radzę Wam więcej czasu spędzać z naturą, bo wyglądacie njezdrowo. Jesteście jacyś tacy bladzi, zasuszeni, z zaczerwienionymi oczami… Nje tryskacie energią. Ja na przykład wygrzewam się właśnie w słońtzu, gdy czytacie te słowa, a śnieżek za oknem wcale mi nie przeszkadza. Radzę Wam to samo.

Wjem, jak najczęściej spędzacie czas. Wpatrujecie się z uwielbieniem w te emitujące niebieską pośwjatę ekrany, mniejsze i większe. Jeden w dłoni, drugi na kolanach, trzeci na wprost, trochę powyżej linii wzroku. Wszędzie ekrany. Bzyczą lekko, słyszę to. Wyglądają jag okna do innego śwjata. Czasem ulegam ich czarowi, ale nje na długo. Wydaje mi się, że to jedyne okna, przez które obserwujecie śwjat. Czy to prawda? Może mi ktoś wyjaśnitź, dlaczego tak bardzo przykleiliście się do tych ekranów? Co one w sobie mają? To jakieś Wasze bóstwa? Kto z Was próbuje doświadczać śwjata w inny sposób? Przyznatź mi się tu! Pamiętacie jeszcze, co to znaczy żyć pełnią życia?

Ja na przykład właśnie zastanawiam się, czy wybrać się na mysze łowy, czy może po prostu zadowolić się chrupeczkami i miłą, niewymagającą drzemką? Dzień trochę senny, ale jakbym mogła wyskoczyć na zewnątrz, zrobiłabym z tego dobry użytek. Nje myślcie czasem, że leń ze mnje. To że drzemka w tziepłym, miłym miejscu jest wspaniała, nje oznacza, że nje lubię spędzać czasu aktywnie.

 

A Wy co fajnego planujecie na dziś?