Trójkąt mocy

Trójkat jest super, prawda?

 

… zwłaszcza Trójkąt Mocy

 

Zastanawiałeś się kiedyś, jaki kształt jest najdoskonalszy na świecie?

 

Koło?

Kwadrat?

A może trójkąt równoboczny?

3 x 60°. CUDO

 

Japończycy postrzegają liczby nieparzyste jako szczęśliwe i harmonijne. Nieparzystość to asymetria. Asymetria ociera się o doskonałość! Trzy robi większe wrażenie niż cztery. Lepiej wygląda, lepiej się układa. Trójkąt równoboczny ma trzy kąty i dobrze się prezentuje. Dużo lepiej niż taki kwadrat, no ale nieważne. Zapamiętaj tylko, że asymetria i nieparzystość to doskonałe formy istnienia nie tylko w Japonii, ale wszędzie. Wystarczy się rozejrzeć (no, nie mówię tu o ludziach, ha ha). Zboczyliśmy trochę z dróżki… Wróćmy więc.

 

Czasem w świecie pojawiają się trójkąty ważniejsze od innych…

 

Zainspirowana pewnym szkoleniem (ho ho) wpadłam na trójkątną koncepcję na temat życia.

 

Wchodzisz?

 

Injury Triangle

 

Na pewno nigdy się nie zastanawiałeś, co jest potrzebne, żeby doszło do wypadku, prawda?

Ja też nie rozkminiam takich rzeczy na co dzień, ba, nawet na “nie co dzień” tego nie robię, bo po cóż koncentrować się na negatywie? Moim zdaniem to bez sensu, ale jak temat się już pojawił, podejmę…

Podobno żeby doszło do wypadku, potrzebne są trzy składowe:

  1. uczestnicy (osoby)
  2. przedmioty (+miejsca)
  3. energia

Układa się to wszystko w taki ładny trójkąt. O, patrz! My Lord, ależ ja pięknie rysuję, aż się sama wzruszyłam…

 

Zinterpretuj to pięknie dzieło sztuki współczesnej! Mogłoby robić za pouczający wzór na koszulkę?

 

W każdym razie… bez ludków, którzy mogą być uszkodzeni, obiektów, które mogą powodować uszkodzenie oraz energii, która bierze udział w wypadku, nie dojdzie do obrażeń i zniszczenia. Więc mamy trójkąt. Inna forma się tu nie wpasuje (tak przynajmniej mówi szkolenie). Tak sobie słuchałam o tych wszystkich obrażeniach i nieszczęściach, i moje myśli jak zwykle zboczyły… całkowicie.

 

 

Pomyślałam: co by to było, gdyby w powietrzu latały takie niewidzialne trójkąty “nieszczęścia”?

 

 

Wyobraź sobie…

 

Chodzisz niewinnie po ziemi, nikomu nie szkodząc, aż tu nagle nadlatuje nad Ciebie taki trójkąt i bum, ciach! Cięcie nożem, zderzenie z rowerzystą, upadek ze schodów, wywrotka na nartach. Z niczym tego nie wiążesz, ot, mały peszek, a w rzeczywistości “siła wyższa” serwuje Ci taką zabawę. Trójkąt nadleciał i nic nie możesz zrobić. Ała!

 

Idąc dalej, gdy wiele takich trójkątów nadfrunie nad grupę osób na raz – bum, wypadek autobusu, wykolejenie pociągu, samolot spadający wprost do wody. Nadmiernie stężenie trójkątów w czasie i przestrzeni to przypadek? Niekoniecznie! Tu pojawia się miejsce na teorię o przyciąganiu zdarzeń i osób do swojego życia. Przypadkowa ludzka zbiorowość w tym samym momencie przypadkowo obawia się, że zdarzy się wypadek? Ciaps! Zdarza się. Spodziewasz się crapu? Crap dostaniesz. Podobno tak to działa. U mnie wszystko się mniej więcej sprawdza, więc muszę uważać na myśli! A Ty? Przyciągasz siłą umysłu, czy nie masz takiej supermocy?

 

Wracając jednak do tej trójkątnej koncepcji – co by to było, gdyby świat faktycznie funkcjonował w ten sposób?

A co jeśli funkcjonuje! Przecież tego nie sprawdzisz i nie udowodnisz, no nie? Komu się uda, ten geniusz!

 

Skąd takie pomysły w mojej głowie? No właśnie ciężko stwierdzić. Czasem myśli zbaczają w dziwne kierunki, tworząc alternatywne odnogi. Innym razem panuje pustka, jak ostatnio. Zbieramy się jednak do kupy i szykujemy znaczny upgrade. More to come!

 

PSSst. NIE myśl za dużo o trójkątach, bo jeszcze nadlecą!

PSstt 2. Wystarczająco trójkątna ta lokacja ze zdjęcia głównego?

Życioskładanka

Życioskładanka to takie unikalne puzzelki. To wszelkie elementy tworzące konfigurację mniej lub bardziej skuteczną. Zależnie od jednostki do wygrania gry potrzebne są różne puzzle. Czasami nie da się wygrać i ponosi się porażkę, ale ważne, żeby choć kilka elementów udało się dopasować. W przeciwnym razie życie przeradza się w mozolną grę przynoszącą jedynie frustrację. Prawda?

 

Mamy więc różne scenariusze.

 

Czego potrzeba do wygrania gry w każdym z nich?

 

 

Życioskładanka w pigułce

 

Życioskładanka jest obecnie dogłębnie analizowana przez Specjalistów ds. Upiornej Rozrywki Labiryntu Cudowności. Na podstawie obserwacji 3 141 592 653 mieszkańców Ziemi, Specjaliści doszli do pewnych niepodważalnych wniosków i scharakteryzowali kilka życioskładankowych scenariuszy. O dziwo jeden z nich cieszy się największą popularnością. Dlaczego? Tego nie wiemy. Zarówno moi Specjaliści, jak i ja sama jesteśmy po prostu bez-nadziej-nie bezradni w próbach rozwikłania tej tajemnicy. Czyżby większość ludzi dało się wrzucić do jednego wora? A może w rzeczywistości mamy aż ponad 7 miliardów rozwiązań? Nieee, to niemożliwe. Sądzę, że większość ludzi bazuje na jednym. Zgadniesz którym?

 

Specjaliści ds. Upiornej Rozrywki Labiryntu Cudowności postanowili podzielić się paroma wyselekcjonowanymi scenariuszami gry. Dalsza analiza ludności powinna przynieść nowe, ekscytujące rozwiązania. W końcu zanalizowano mniej niż połowę populacji!

 

Jesteś gotowy?

 

Spójrz na te nazwy i nie miej tego za złe moim Specjalistom!

 

I Nudny Standard

  1. Rodzina
  2. Dobra praca
  3. Względny dobrobyt (dom + zwierzątko domowe obowiązkowe)
  4. Zdrowie
  5. Rodzinne wakacje raz (lub więcej) w roku
  6. Udany rozwój dzieci
  7. Wnuki

Cel: stabilizacja i bezpieczeństwo

 

II Ekstremalna Rozgrywka

  1. Mocne wrażenia
  2. Bogactwo (i przepych)
  3. Dobra zabawa
  4. Nutka niebezpieczeństwa zwana ryzykiem
  5. Brak odpowiedzialności
  6. Atrakcyjne towarzystwo (bo jak szaleć to tylko z takim)
  7. Kontrola nad sytuacją

Cel: przygody, wolność i brak zobowiązań

 

III Wiele Dobra

  1. Pomoc innym
  2. Dobre i miłe towarzystwo o podobnym podejściu do życia
  3. Pomocny zawód (lekarz, policjant, pielęgniarka, strażak, ratownik i tak dalej…)
  4. Ktoś, kim można się opiekować (wysokie prawdopodobieństwo założenia rodziny)
  5. Fundusze, którymi można się dzielić
  6. Wspieranie rozwoju innych (praca jako nauczyciel, trener i tak dalej)
  7. Pragnienie zgłębiania pomocnej innym specjalizacji (fizjoterapia, weterynaria, medycyna – chińska i nie tylko)

Cel: uczynienie Ziemi lepszym miejscem

 

IV Artystyczny Szał

  1. Niepohamowane tworzenie (moda, aktorstwo, muzyka, pisarstwo, sztuki wizualne)
  2. Uznanie w oczach odbiorców + przyjemne grono fanów (artystyczne ego musi być głaskane)
  3. Czysty zysk ze sztuki
  4. Brak ograniczeń
  5. Inspirujące towarzystwo
  6. Opcjonalnie: podróże jako źródło inspiracji
  7. Eksplorowanie nowych możliwości twórczych

Cel: spełnienie poprzez tworzenie nowej rzeczywistości, sławę i wpływy

 

V Cały Świat w Objęciach

  1. Podróże ponad wszystko
  2. Dobre towarzystwo (do eksploracji nowych miejsc)
  3. Niezależność finansowa (pozwalająca na liczne wyprawy)
  4. Zwiedzenie wszystkich kontynentów
  5. Międzynarodowi przyjaciele
  6. Poznawanie zaginionych lądów
  7. Dobra baza wypadowa (czyli miejsce, gdzie można wracać – nie dotyczy wszystkich!)

Cel: obywatel świata

 

Warto zauważyć, że elementy poszczególnych scenariuszy mogą się mieszać do woli. Strach przyznać, ale prawdopodobnie dopiero taki mix ma coś wspólnego z rzeczywistymi życioskładankami. Przecież nic w praktyce nie działa podręcznikowo. Wszelkie odstępstwa od normy to… norma.

 

Specjaliści ds. Upiornej Rozrywki Labiryntu Cudowności zanalizowali jedynie pięć scenariuszy gry, ale to pewne, że jest ich duuużo więcej. Dalsze badania trwają. Jeśli masz w zanadrzu jakiś “scenariusz”, zainspiruj mnie! Na pewno dam znać tym moim specjalistom!

 

 

A Ty jak sądzisz? Które składowe są na Twojej liście? Jaki chcesz stworzyć scenariusz?

Myślisz, że idziesz dobrą drogą, czy może należałoby przerzucić któryś punkt z innej rozgrywki?

 

 

WRÓĆ

 

Do Początku proszę!

Wychodzę, bo bzdur nie zniesę

Myślisz: “a co ja się będę bawić w kotka i myszkę. Co to, to nie…”

 

Wcale nie chcesz wiedzieć, gdzie oni weszli, bo na co to komu? Ani trochę nie zainteresowało Cię to rzekomo magiczne miejsce. Bo czym do ciężkiej cholery jest magia? Nic takiego nie istnieje. Ludzie wybzdurzają sobie, że można ją czasem poczuć przy okazji jakichś tam świąt, podczas inspirujących rozmów i spotkań z określonymi ludźmi, którzy to niby magicznie na nas oddziałują. Magia to może jest w książkach Rowling, tych o Harrym Potterze albo w spojrzeniu psa, który czeka, aż ktoś wpuści go do domu w mroźne popołudnie. Jak dobrze poczaruje, to może się doczeka (wpuszczenia do środka)…  Tyle w temacie tej niezwykłej magii. Bzdura.

 

Jakby na to wszystko nie patrzeć, magia to czysta bzdura. Nie chcesz mieć z tym nic wspólnego.

Prawdziwe życie to jest życie.

 

Czym może być miejsce o takiej nazwie? Magia. Magia?

Może to i dobre dla ludzi, którzy chodzą z głową w chmurach. Naprawdę nie wiesz, czy znajdziesz tam coś wartego uwagi.

 

 

A co jeśli ta nazwa nic nie znaczy i po prostu jest? Może nawet Ty znajdziesz tam przestrzeń dla siebie?

 

Sprawdzisz?

 

 

 

A co mi tam!

 

 

NIE

 

Zła zima, a może nie taka zła?

 

Cześć, to JA, wiosna!

 

 

 

 

Wpycham się z butami w Wasze życie, bo wiem, że tylko na mnie czekacie. Ta zima to paskudna potwora, prawda? Rozebrać się nie można, wszystko zamarznięte, kocyk wchodzi w grę tylko na łóżku, w domu, zamiast na zielonej trawie, a powietrze jak w Mordorze. Niosę zmiany, będzie tylko lepiej! No, nie obiecywałam, że nie będzie deszczu! Ale zaraz, zaraz…

 

 

 

 

 

 

Żartowałam!

 

 

 

 

Musicie sobie na mnie zasłużyć! To chyba jeszcze nie ten moment… Pa!

 

Jestem pewna, że w tych górach żyją najprawdziwsze Kryształowe Smoki. Żeby uchwycić taki widok, trzeba się postarać…

 

Ktoś tu sobie najwyraźniej z nas bezwzględnie zażartował. Nieładnie, oj nieładnie. Powiedzcie no robaczki, jak Wam minął pierwszy okołowiosenny tydzień? Było miło? Wszyscy się cieszy… liśmy?

 

Większość chętnie wywaliłaby zimę za okno (albo daleko w kosmos), ale oj… ona znów tam jeeest! I się rozkręca. Myślałam, że przypomni się w kwietniu, ale wróciła zaledwie po kilku dniach. Zła ta zima, oj zła. Nie dość, że niemożebnie się dłuży, to jeszcze uwielbia zaskakiwać nagłym powrotem… Pyk.

 

Powiedzcie szczerze, nie lubicie zimna, no nie? Ja nawet lubię, ale niespecjalnie lubię zamarzać (chyba, że na stoku), więc jest pół na pół. Jak za długo trwa, to robi się nudno, prawda? Zasada Znudzalności dotyczy prawie wszystkiego we Wszechświecie. Mimo wszystko – jak bardzo byśmy się nie nudzili, trzeba przyznać, że zima ma swój urok. Dla mnie jest magiczna. Zostańmy jeszcze kilka chwil w jej objęciach.

 

Zima to:

 

  • narty i łyżwy
  • sanki?
  • padający śnieżek
  • rozjaśniająca noc skrząca biel za oknem (w lecie tego nie uświadczysz)
  • gorąca czekolada albo zimowa herbata
  • grzaniec
  • przyprawy korzenne (patrz cynamon i… cynamon, i inne)
  • kocyk (+książka/film/serial/co kto lubi)
  • kominek
  • bordowo-złote zakończenie roku
  • najlepsze kolory w modzie
  • snucie opowieści i…
  • …magia

 

Czy to zimno jest naprawdę takie złe, robaczki? No pomyślcie. Zima ma w sobie coś cudownego. To wspaniałe, kiedy można spędzić mroźny czas aktywnie na bardziej (lub mniej) świeżym powietrzu i biegać w śnieżnych zaspach, śmigać na nartach albo budować bałwany (jakby mało ich było na świecie).

 

Żeby dotrzeć do Kryształowych Smoków trzeba przeprawić się przez Głębokie Śniegi i… szuuu! Śnieżek w butach! (dobrze, że nie słoma)

 

Alternatywną, bezaktywną zimową opcją jest przesiadywanie w przytulnym, klimatycznym miejscu i snucie opowieści – koniecznie we właściwym towarzystwie! Najlepiej w takim, które inspiruje (i zachwyca).

 

 

Jesteście gotowi na ostatnią bajeczkę tej zimy?

 

Lubię tylko CZARNE

Jeśli wybrałeś F i liczą się dla Ciebie tylko czarne banany:

 

“Tylko czarne” to motto Twojego życia. Jesz tylko te banany, których skórka przechodzi już na drugą stronę mocy. Czy to możliwe, że szukasz namiastek alkoholu nawet w bananach? To niepokojące i smutne zarazem…

Rozkład i śmierć to Twoja pasja. Lubisz, gdy coś się psuje, gnije, ulega destrukcji. Nie mówisz tego wprost, ale naprawdę kręci Cię “ostateczność” – ostatnie stadium istnienia, nadpsute jedzenie, rozpadające się budynki. Zupełnie nie panujesz nad swoim życiem, ale co najważniejsze – nie chcesz nad nim panować. Chaos to jest TO. Poza tym… po co się starać, skoro wszyscy i tak umrzemy? Lenistwo siedzi Ci we krwi, więc gdy tylko masz coś zrobić, szukasz wymówek, by tego nie robić. Masz jednak pasje, a właściwie pasję – jedną. Uwielbiasz kontemplować cierpienie i porażkę zarówno w swoim życiu, jak i w życiu innych. Oddech śmierci na karku Ci nie straszny. Można by nawet rzec, że bardzo to lubisz. Czy wiesz, że większy z Ciebie ryzykant, niż gdybyś gustował w niedojrzałych bananach? Lubisz ekstremum i nie uznajesz kompromisów. Nie przykładasz uwagi do nic nieznaczących szczegółów – bo kogo to obchodzi, te szczegóły? Wolisz skupiać się na doznaniach niż na biernej obserwacji, jednak czasem brakuje Ci woli walki. Tylko zewnętrzne wsparcie jest w stanie zahamować Twoje autodestrukcyjne skłonności. Jesteś czarny w środku, niczym banan na zewnątrz.

 

Jeśli jesteś kobietą (i mężczyzną):

 

W sprawach sercowych jesteś ekstremalny (jak zawsze). W zależności od doświadczeń i konkretnych cech osobowościowych Twoje podejście do partnerów to A. lub B.:

 

A. Szukasz kogoś, kto wciągnie Cię w swój świat. Masz silną potrzebę uzależnienia i starasz się ją realizować we wszystkich typach relacji, oplatając drugą osobę niczym bluszcz. Bardzo się przywiązujesz i chcesz, żeby druga osoba odczuwała podobnie. To rzadko działa… Gdy zadziała, wszystko układa się świetnie (według Ciebie), bo razem ciągniecie się w dół (a może w górę?)

B. Nie interesują Cię romantyczne relacje. Po co w ogóle zawracać sobie tym głowę? Mogłoby to wymagać wysiłku, co jest bardzo niewskazane. Wysiłek to coś, czego nie lubisz najbardziej. Poza tym śmierć jest blisko, więc nie ma co! Twoje umiłowanie do chaosu nie jest aż tak wielkie, że chciałbyś zaburzać sobie życie czyjąś obecnością. A idź sobie gnić!

 

 

Naukowcy z Instytutu Analiz Mentalnych Labiryntu Cudowności z przykrością publikują ostatnią z analizowanych odpowiedzi i zalecają zmianę bananowych upodobań. UWAGA! To mogłoby całkowicie zmienić Twoje życie! Co gorsza – na lepsze!

 

PSSSst. Wiem, że można znaleźć bardziej czarne banany, ale te to i tak limit labiryntowych możliwości.

Nie jem bananów wcale, bo nie lubię, a o co chodzi?

Jeśli wybrałeś E. i nie przepadasz za bananami:

 

Coś jest z Tobą bardzo “nie tak”. Jak można nie lubić bananów? Banany to życie, witaminy, fascynujące perspektywy! W stanie wycieńczenia nic tak nie cieszy, jak dobry bananek (nie licząc snu), ale Ty nie wiesz, co to znaczy. Nic nie rozumiesz. Lubisz to, co znane. Rzadko testujesz nowe możliwości i miejsca. Uporczywie powtarzasz: “nie jem bananów”, a inni patrzą na Ciebie wyraźnie zmieszani i rozmowa niezręcznie ustaje. Jesteś osobą nieco wycofaną i do życia podchodzisz z rezerwą. Nie można jednak odmówić Ci własnego zdania, którego w razie konieczności bronisz zajadle. Ciężko wygrać z Tobą jakąkolwiek potyczkę światopoglądową. Taki trochę beton z Ciebie.

 

Jeśli jesteś kobietą (i mężczyzną):

 

Egzotyczne owoce w ogóle Ci nie w smak. Wolisz poczciwe jabłko, gruszkę lub ziemniaka. Tak też kształtuje się Twoje życie towarzyskie. Za nic w świecie nie związałbyś się z partnerem zagranicznego pochodzenia, a tym bardziej z kosmitą. Co polskie, to bliskie, bezpieczne. Czasem brakuje tej iskierki, ekscytacji, ale przecież nie o to w życiu chodzi, co nie? Przynajmniej wiesz, jak się to obiera. Najważniejsze, żeby druga strona rozumiała Twoje przekonania i nie próbowała ich pod żadnym pozorem modyfikować. I tak jej się nie uda. Masz swoje zdanie, na które nie wpłynie nikt poza Tobą… To też czyni Cię osobą dość kłótliwą. Nie masz wielu przyjaciół (przecież wszyscy kochają banany).

 

Jeśli nie podoba Ci się wynik, może czas zacząć lubić banany?

 

PSSst. Odbiło im? Banany na okładki?

Lubię tylko “pomiędzy”

Jeśli wybrałeś D. i ŚWIADOMIE lubisz tylko banany w wersji “pomiędzy”:

 

Jesteś osobą, która nie lubi ani zbyt zielonego, ani zbyt brązowego. Czysta żółć to prawdziwa doskonałość. Nie w smak Ci skrajności, a w życiu skupiasz się na złotym, a raczej “żółtym środku”. Swoje wszelkie szaleństwa starasz się równoważyć racjonalną alternatywą, tak, żeby bilans wychodził na plus (albo chociaż na “zero”). W rzeczywistości rzadko dajesz się ponieść głupim pomysłom, szalonym imprezom i ryzykownym rozwiązaniom. Mimo tego nie można Ci odmówić pazura. W życiu dążysz do harmonii, ale na pewno nie można określić Cię słowami “człowiek bezbarwny”. Działasz według planu i nie lubisz, gdy coś idzie nie po Twojej myśli. Twoja wytrwałość, silna wola i determinacja pozwolą Ci zrealizować wszystkie cele, o ile… nagle nie zmienisz bananowych upodobań. Uważaj (może grozić zmianą osobowości)!

 

Jeśli jesteś kobietą (i mężczyzną):

 

Szukasz partnera, który będzie harmonijny. Nie musi wyglądać najlepiej na świecie, ale w zamian za to powinien posiadać różne zalety umysłu i ducha. Najlepiej, gdyby miał(a) wszystkiego po troszku i gdyby był(a) “pomiędzy”, jak banan. Lubisz osoby o podobnych przekonaniach. Nie interesują Cię narwane osobniki, które mogłyby zaburzyć Twój wypracowany z trudem balans. Bezbarwne jednostki również Cię nie interesują. Druga połowa musi być jak Ty – w sam raz. Ani zbyt zielona, ani nadmiernie brązowa, a żółta, czyli doskonale wyważona. Zastanów się jednak… Ile takich jednostek kroczy po ziemskich terenach? Naukowcy z Instytutu Analiz Mentalnych Labiryntu Cudowności sugerują, że harmonia to bardzo rzadka cecha wśród ludzi. Pozostaje powiedzieć – powodzenia i banan Ci na drogę!

 

PSSSst. Czyż to zdjęcie nie jest alegorią żółci doskonałej?

PSSst 2. Widzicie TO na pierwszym planie? To mój przyszły po(wóz)!

Bananożerco – sprawdź, jakim typem człowieka jesteś (psychotest)

Kim jest bananożerca? Cóż to za tajemne określenie i o co chodzi z psychotestem?

 

Znaczenie słowa bananożerca jest bardzo bananne, to znaczy banalne… HA HA. Dotyczy wszystkich mniej lub bardziej namiętnie jedzących banany.

 

Prawda jest taka, że ludzie dzielą się tylko na dwa, no może trzy… Dobra, źle oszacowaliśmy, na jakichś sześć rodzajów:

 

  1. Jem tylko dojrzałe banany
  2. Jem tylko niedojrzałe banany
  3. Serio nie masz się nad czym zastanawiać? Wszystko mi jedno…
  4. Lubię tylko takie “pomiędzy”
  5. Nie jem wcale, bo nie lubię, a o co chodzi?
  6. Czarne to jedyna akceptowalna forma!

 

Jak to działa? Odpowiedz na pytanie i sprawdź, jakim rodzajem banana, tfu, człowieka, jesteś:

 

Jaki rodzaj bananów lubisz najbardziej?

 

A. Tylko dojrzałe towary. Sama słodycz, pewny smak. Jasne zasady. Dojrzały banan jest łatwiejszy w trawieniu i dobrze się przyswaja. Samo zdrowie!

 

B. Tylko niedojrzałe, lekko zielonkawe egzemplarze! Lubię jak ich nieprzetworzona skrobia osadza się na zębach. To cudowne uczucie! A co mnie obchodzi, co jest zdrowsze i lżejsze? Grunt, żeby mi smakowało. Nadmiernie słodkawy smak prosi się o akompaniament soli.

 

C. A cóż to za różnica? Sam nie wiem. Lekko niedojrzałe są OK, ale te żółte, słodkie też mogą być.

 

D. Tylko te pomiędzy. Nie lubię, gdy jest zbyt cierpko lub zbyt słodko. Harmonia ponad wszystko!

 

E. Żaden. Dla mnie mogłyby nie istnieć.

 

F. Tylko czarne się liczy!

 

Naukowcy z Instytutu Analiz Mentalnych Labiryntu Cudowności przeprowadzili tajne badania (nic o tym nie wiesz, więc ciiii) na pokaźnej próbie 5 813 213 455 mieszkańców Ziemi. Wśród nich znaleźli się reprezentanci różnych płci i grup wiekowych. Dogłębne studium naszych naukowców doprowadziło do jednoznacznych i niezaprzeczalnych wniosków:

 

To, jakie lubisz banany, jasno mówi o tym, jakim człowiekiem jesteś.

 

PSSsst. Hiperłącza zabiorą Cię do stron z odpowiedziami. Miłego odkrywania siebie na nowo!

PSSst 2. Na wniosek niektórych czytelników Naukowcy z Instytutu Analiz Mentalnych Labiryntu Cudowności zostali zmuszeni do opublikowania dodatkowych wyników (choć chcieli je zataić). Osoby, które zgłosiły zażalenie potwierdziły, że z pełną świadomością wybierają banany średnio dojrzałe i wcale NIE jest im to obojętne. Są też tacy, którzy w ogóle nie lubią bananów, a także tacy, którzy wybierają kompletny rozkład… Wyobrażacie sobie?

 

Jem tylko dojrzałe banany

Jeśli wybrałeś A. i preferujesz dojrzałe banany:

 

Jesteś osobą, która wybiera pewne rozwiązania. Lubisz bezpieczeństwo i jasną sytuację. Ryzyko nie jest na liście Twoich upodobań. Wolisz słodkie, stonowane życie, pozbawione niebezpieczeństwa, niepewności i zbędnych perturbacji. Grunt, żeby wszystko dobrze się trawiło i zapewniało stabilność. Uchodzisz za osobę stonowaną i godną zaufania. Czasem gnijesz w nudzie codzienności, niczym ciemniejąca z każdym dniem skórka banana. Wtedy marzysz o szalonych przygodach, ale brakuje Ci odwagi, żeby pójść na całość. Wydaje się, że wiadomo, czego można się po Tobie spodziewać, ale, nieoczekiwanie, w środku kotłuje się energia gotowa wybuchnąć w chwili skrajności. Potrafisz zmienić się o sto osiemdziesiąt stopni, gdy ktoś doprowadzi Cię do granic możliwości. Jesteś trochę jak ten dojrzały banan – słodki i solidny (w skutkach). Pomyśl jednak, czy czasem nie warto byłoby zaszaleć? W końcu nie jesteśmy tutaj po to, żeby się nudzić!

 

Jeśli jesteś kobietą:

 

Dobrze wiesz, co to znaczy. Wolisz mężczyzn (lub kobiety) starszych od siebie – na tyle starszych, żeby nie było zbędnego ryzyka związanego z niedoużywaniem mózgu. Gustujesz w partnerach o zdefiniowanej osobowości, zasadach i oczekiwaniach. Lubisz rozwiązywać problemy na bieżąco i zwracasz dużą uwagę na drobnostki, co czasem może skutkować zbędnymi kłótniami, ale bywa także niezwykle oczyszczające. Chcesz wiedzieć, czego możesz spodziewać się po swojej drugiej połowicy, a nie ma na to lepszej recepty, niż wybrać sobie kogoś ustatkowanego, nie potrzebującego ganiać za przygodami i zgubnymi w skutkach uciechami współczesności. Poza tym starszy partner to coś dobrego i wygodnego, prawda?

 

Jeśli jesteś mężczyzną:

 

Lubisz uprawiać sport, być może chodzisz na siłownię i wiesz, że dobry dojrzały banan nie jest zły. Najlepiej po treningu, najlepiej gotowy do szybkiego przetransformowania w czystą energię. Upodobanie do tego typu bananów nie przekłada się jednak na zainteresowanie starszymi od siebie kobietami i mężczyznami. Prawdopodobnie chcesz imponować młodym, zgrabnym dzierlatkom (jeśli nie znasz tego słowa, patrz TU), a nic tak nie działa na kobiety jak kawał porządnego mięśnia. Gdybyś jednak przypadkiem przepadał za starszymi od siebie, oczekujesz, że będą to osoby zdecydowane, które poprowadzą Cię nieznanymi dotychczas ścieżkami. W Twoim mniemaniu to całkiem ekscytująca i subtelnie ryzykowna perspektywa, zwłaszcza, że “co ludzie powiedzą”? Prawdopodobna dominacja ze strony kogoś starszego bardzo Cię kręci.

Jem tylko niedojrzałe banany

Jeśli wybrałeś B. i preferujesz niedojrzałe banany:

 

Przygody to coś, co lubisz najbardziej. Lubisz podejmować ryzyko – to jedyny powód, dla którego krew wciąż krąży w Twoich żyłach. Bo skąd tu mieć pewność, czy taki niedojrzały banan akurat Ci nie zaszkodzi, nie spowoduje cierpienia? A mimo tego ryzykujesz. Jego cierpkie nuty  kojarzą Ci się z pradawną, prehistoryczną surowością początków istnienia ludzkości. To synonim utraconej wolności, niepewność w czystej postaci, zapowiedź ekscytującej przygody. Jesteś osobą zorientowaną na wyzwania, a trudy życia codziennego nie przytłaczają Cię ze względu na pogodne usposobienie i silnego ducha. Wielu ludzi może pozazdrościć Ci woli działania. Jesteś prawdziwym wilkiem wśród stada baranów. Nie uznajesz kompromisów. Masz gdzieś zasady i dobre rady wujaszków.

 

Jeśli jesteś kobietą:

 

Gustujesz w niebezpiecznych mężczyznach lub silnych, zdecydowanych, lecz nieobliczalnych kobietach. Jakaś dziwna siła ciągnie Cię ku młodszym egzemplarzom, których nieopierzona natura stanowi dla Ciebie ekscytujące wyzwanie. Co ciekawe – relacje odbijają się czkawką raczej Twoim ofiarom, niż Tobie. W kwestii uczuć jesteś zmienna i z łatwością porzucać kolejne osoby, które nie spełniły Twoich wymagań lub po prostu Cię znudziły. Za nic masz sobie stateczność i bezpieczeństwo. Poszukujesz z uporem maniaczki, ale zastanów się… Myślisz, że znajdziesz swoją połowicę z tak beztroskim podejściem?

 

Jeśli jesteś mężczyzną:

 

Albo jesteś nieświadomy wpływu różnych składników pokarmowych na Twoje funkcjonowanie, albo najzwyczajniej w świecie masz to głęboko gdzieś, gdzie jest bardzo ciemno. Tak czy siak, skupiasz się na doznaniach i na działaniu. Nie rozmyślasz za dużo, bo to strata czasu i energii. Szybko podejmujesz decyzje, czasem nawet bez pomyślunku, ale negatywne skutki ewentualnych błędnych wyborów tylko Cię napędzają. Lubisz wyzwania i masz ciągoty do niebezpiecznych, nieobliczalnych kobiet lub groźnych mężczyzn. Femme fatale to Twój ideał, zwłaszcza gdy wyraźnie odrzuca Twoje zaloty. Lubisz dostać kosza, tak dla rozrywki, co jakiś czas. To dla Ciebie zapowiedź nowych wyzwań i nieograniczonych możliwości. Wtedy zawsze znajdujesz nowy obiekt adoracji. To znacznie lepsze niż przywiązanie do jednej osoby, prawda? Nie zrażasz się łatwo pewny swojej wspaniałości. Tak trzymaj!